W Wenezueli coraz gorzej. Nie ma prądu, ludzie umierają!

Od kilku dni w Wenezueli panuje sabotaż, wskutek którego setki tysięcy mieszkańców nie ma źródła energii. Sytuacja doprowadziła do śmierci 15 osób w szpitalach, które wymagały natychmiastowej pomocy.

W czwartek wieczorem minister ds. komunikacji, Jorge Rodriguez podjął decyzję o pozbawieniu narodu wenezuelskiego energii elektrycznej na wiele godzin. Powodem takiego kroku są konflikty
i pretensje wobec socjalistycznego rządu prezydenta, Nicolasa Maduro.

Wszechobecne ciemności zaczynają doprowadzać do najgorszego scenariusza, czyli śmierci obywateli kraju. Do tej pory zmarło 15 osób, które powinny otrzymać dializy w związku z niewydolnością nerek. Organizacja Codevida, która jest bardzo mocno zaangażowana w konflikt informuje, że godziny na godzinę sytuacja staje się coraz bardziej dramatyczna.

Napięta sytuacja w Wenezueli rozpoczęła się na początku 2019 roku, kiedy na prezydenta kraju został wybrany Nicolas Maduro. Stawiane są wobec niego poważne zarzuty w związku z brakiem wzięcia udziału w wyborach przez część opozycji. 23 stycznia tymczasowym włodarzem kraju uznał się Juan Guaido, którego decyzję poparło wiele państw, w tym Polska i Stany Zjednoczone.

Od blisko pięciu lat Wenezuela musi mierzyć się z dramatyczną sytuacją gospodarczą. Od tamtego czasu wskaźnik PKB spadł o połowę, natomiast inflacja sięgnęła drastyczną wartość 10 tysięcy procent. Z tego powodu stopa życiowa mieszkańców kraju spadła do poziomu sprzed 70 lat.

Komentarze