
Faworki to chrupiący smakołyk, który skradł nasze serca już dawno temu. Niektórzy nie mogą wyobrazić siebie świętowania karnawału i tłustego czwartku bez nich, a sam pączek z lukrem nie wystarcza. Wielbiciele chrustu, którzy sami smażą go w domu, powinni pójść śladem szefów kuchni i stworzyć ciasto nieco inaczej niż zwykle. Modyfikacja jest niewielka, bo wystarczy sięgnąć po 1 dodatkowy składnik. Dzięki temu faworki będą lepsze od tych serwowanych w najlepszych cukierniach.
Faworki to słynny symbol tłustego czwartku. Jednak wiele osób z chęcią schrupie je nie tylko od święta. Zwłaszcza, gdy będą tak dobre jak z tego przepisu. Ich sekretem jest piwo. Jednak wcale nie jest ono dla smaku, tylko dla struktury. Zawiera gaz, który w smażącym się cieście błyskawicznie umyka, zapewniając ciastkom „powietrzną” strukturę i niesamowitą kruchość.
Dobre ciasto to podstawa udanych faworków. Jego głównym składnikiem jest mąka pszenna, podobno idealna jest tortowa typu 450. Dwie szklanki mąki połącz z ubitymi żółtkami z 4 jajek, dodaj łyżkę zimnego masła i sekretny składnik, czyli jasne piwo niepasteryzowane – pół szklanki powinno wystarczyć. Starannie wyrabiaj wszystkie składniki na jednolite, gładkie ciasto. Dzięki dodaniu złotego napoju do ciasta faworki wchłoną również mniej tłuszczu w trakcie smażenia. Wielu cukierników pewną ręką bije ciasto na faworki wałkiem, by lepiej je napowietrzyć.
Chrusty smaż porcjami na porządnej ilości oleju rzepakowego bądź smalcu rozgrzanego do temperatury ok. 180℃. Powinny zyskać apetyczny złoty kolor z każdej strony.
Polecamy: Pączki budyniowe znikną zanim zdążą całkiem ostygnąć. Hit karnawału
