
Czy poseł na Sejm i znany lider ruchu społecznego dopuszczał się drastycznych zachowań przemocowych oraz zmuszał swoje współpracownice do zażywania niebezpiecznych substancji w warunkach domowych? Szokujące wyznania dwóch kobiet ujawnione w nowym materiale śledczym rzucają zupełnie nowe światło na kulisy funkcjonowania znanej organizacji rolniczej. Reakcja polityka na korytarzu parlamentarnym oraz oficjalne wyroki sądowe sprzed miesięcy jeszcze bardziej potęgują napięcie wokół całej sprawy.
Dwie byłe współpracownice posła i byłego wiceministra rolnictwa Michała Kołodziejczaka przedstawiły w reportażu Moniki Krześniak opublikowanym w Kanale Zero ciężkie zarzuty pod adresem polityka. Kobiety oskarżają lidera Agrounii o agresywne zachowania, niekontrolowane wybuchy złości, poniżanie, zastraszanie oraz stosowanie przemocy fizycznej i psychicznej. Jedna z rozmówczyń opisała relację zawodową, która przekształciła się w związek intymny, natomiast druga skupiła się na opisie warunków pracy w strukturach organizacji.
W relacjach opublikowanych w materiale pojawiły się konkretne doniesienia dotyczące kontaktu z nielegalnymi substancjami. Jedna z kobiet twierdzi, że podczas prywatnego spotkania Kołodziejczak wyjął biały proszek, przedstawiając go jako kokainę, a następnie zażył go i presją skłonił ją do tego samego. Kobieta relacjonuje, że po przyjęciu środka poczuła się tragicznie i bała się o własne życie.
Oto dramatyczny fragment relacji rozmówczyni Kanału Zero: „Leżąc na podłodze, myślałam, że umieram. Mówię: „Michał, ja umieram””.
Rozmówczyni zastrzega jednak, że nie potrafi jednoznacznie potwierdzić chemicznego składu zażytego środka. W reportażu padły również zarzuty dotyczące bezpośredniej przemocy fizycznej – jedna z kobiet twierdzi, że została uderzona przez posła, który swoje zachowanie tłumaczył potem stanem epizodu psychotycznego. Druga z kobiet opisała sytuację, w której polityk miał rzucić w jej kierunku puszką, a po zwróceniu uwagi sięgnąć po nóż i wypowiedzieć groźbę: „Gdybym chciał, to bym trafił”.
Wyrok dla doradcy i stanowisko posła w Sejmie
Wątek zastraszania i gróźb w otoczeniu lidera Agrounii znajduje już odzwierciedlenie w oficjalnych wyrokach sądowych. W styczniu 2025 roku Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa wydał wyrok nakazowy wobec Tomasza Karonia, ówczesnego doradcy Kołodziejczaka, uznając go za winnego kierowania gróźb karalnych wobec byłej pracownicy. Mężczyzna został skazany na 15 tysięcy złotych grzywny oraz 2 tysiące złotych zadośćuczynienia, a sam poseł przyznał wówczas, że wiedział o konflikcie i ostatecznie zakończył z nim współpracę.
Autorka reportażu Monika Krześniak próbowała odnieść się do przedstawionych oskarżeń i porozmawiać bezpośrednio z Michałem Kołodziejczakiem na korytarzu w Sejmie. Dziennikarka pytała polityka między innymi o kwestie szarpania, poniżania kobiet oraz nakłaniania ich do zażywania substancji odurzających.
Poseł skomentował stawiane mu zarzuty w sposób niezwykle zwięzły: „To są pomówienia”.
Michał Kołodziejczak odmówił odniesienia się do szczegółowych pytań dotyczących konkretnych sytuacji opisanych przez byłe współpracownice, ograniczając się do krótkich zaprzeczeń i unikania dalszej rozmowy przed kamerą. Presented historie stanowią obecnie relacje rozmówczyń Kanału Zero, którym polityk kategorycznie zaprzecza.
Jeżeli ta rozmowa jest prawdziwa
to w zasadzie dla Kołodziejczaka
jest to koniec przygody w polityce.
pic.twitter.com/tEy6gyhEMO— Koneser Związku Radzieckiego/X (@KrzysiekWSK) October 9, 2026
