
Liczba obywateli Ukrainy objętych ochroną czasową w Polsce spadła we wrześniu do 858 545 osób, czyli o 80 850 w porównaniu z końcem sierpnia. Oznacza to spadek o około 8,6 proc. – wynika z danych Eurostatu przytoczonych przez serwis WP Finanse. Eksperci wskazują, że zmiana może mieć znaczenie dla polskiej gospodarki, choć na razie nie wiadomo, czy oznacza również odpływ pracowników z krajowego rynku pracy.
Jeszcze pod koniec sierpnia ochroną czasową w Polsce objętych było 939 395 obywateli Ukrainy. Polska zajmowała wówczas drugie miejsce w Unii Europejskiej pod względem liczby beneficjentów tego statusu – tuż za Niemcami, gdzie z ochrony korzystało około 1 mln 294 tys. osób. Na trzecim miejscu znajdowały się Czechy z wynikiem 398 360. Łącznie w całej UE ochroną czasową objętych było 4,43 mln uchodźców. W Polsce liczba ta już w sierpniu była o 56 tys. niższa niż rok wcześniej. Między końcem lipca a końcem sierpnia zmniejszyła się o 13 665 osób, co oznacza, że wrześniowy spadek był niemal sześciokrotnie większy.
Artur Gregorczyk, szef działu prawnego EWL Group i prezes Legalito, zaznaczył w rozmowie z WP Finanse, że spadku liczby osób objętych ochroną nie można automatycznie utożsamiać z ich wyjazdem z Polski. Jak wyjaśnił, część zmian może wynikać z aktualizacji rejestrów lub uzyskania innego statusu pobytowego. Ekspert zwrócił uwagę, że dotychczasowe statystyki Zakładu Ubezpieczeń Społecznych nie potwierdzają odpływu pracowników. Pod koniec sierpnia ubezpieczonych było ponad 911 tys. obywateli Ukrainy, więcej niż dwa miesiące wcześniej. Jego zdaniem kluczowe będą dane ZUS za wrzesień, które pozwolą ocenić, czy zmniejszyła się także liczba osób pracujących i odprowadzających składki.
„Jeśli okaże się, że liczba ubezpieczonych obywateli Ukrainy rzeczywiście zaczęła wyraźnie maleć, będzie to krytyczny sygnał dla naszej gospodarki”
– ostrzega specjalista w rozmowie z portalem.
Polska gospodarka nie poradzi sobie bez Ukraińców? Ekspert oszacował straty po wyjeździe pół miliona pracowników
Znaczenie obywateli Ukrainy dla polskiego rynku pracy wynika między innymi z utrzymującego się zapotrzebowania na pracowników. Według Głównego Urzędu Statystycznego na koniec drugiego kwartału 2026 roku w Polsce było 98,7 tys. wolnych miejsc pracy, o 3,1 proc. więcej niż rok wcześniej.
Gregorczyk przywołał również szacunki ekonomistów mBanku, zgodnie z którymi hipotetyczny, gwałtowny wyjazd 500 tys. pracowników z Ukrainy mógłby obniżyć tempo wzrostu polskiego PKB o 0,8 punktu procentowego w krótkim okresie, a w kolejnych latach średnio o 0,2 punktu procentowego rocznie.
Zdaniem Gregorczyka Polska powinna koncentrować się nie tylko na pozyskiwaniu nowych pracowników z zagranicy, ale również na zatrzymywaniu tych, którzy już pracują i płacą podatki oraz składki.
Źródło: WP Finanse
