Fot. Facebook.com/MinisterstwoSprawiedliwosci

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro odpowiadał w piątek na pytania dziennikarzy dotyczące sprawy systemu Pegasus. – Państwa demokratyczne mają za zadanie pozyskiwać narzędzia skutecznie pozwalające docierać do informacji wtedy, gdy nowinkami technologicznymi posługują się nie tylko uczciwi ludzie, ale też ci, którzy decydują się na wykorzystywanie ich w celach przestępczych. Komisja śledcza miałaby swoje uzasadnienie, gdyby polskie państwo takich narzędzi nie posiadało – mówił Ziobro.

– Takie legalne działania były w Polsce od dziesiątków lat dopuszczalne, np. gdy sprawcy posługiwali się telefonami na kabel. Takie nowe środki technologiczne też jakoś się nazywały. Może to był protoplasta programu Pegasus, może to była „Meduza”, odwołując się do mitologii greckiej? – tłumaczył lider Solidarnej Polski.

Ziobro zapytany przez dziennikarza, czy on, jako prokurator generalny, wyraził zgodę na inwigilację Krzysztofa Brejzy, odparł: – Muszę pana rozczarować. Nie podejmuję osobiście decyzji ws. stosowania środków operacyjnych. Poszczególne czynności realizują podległe mi organy. Sam takiej procedury nigdy nie zatwierdzałem w żadnej sprawie.

Minister sprawiedliwości zapewnił, że wedle jego wiedzy „we wszystkich sprawach, w których był prowadzony podsłuch operacyjny, były to czynności prowadzone zgodnie z prawem”.

– To są bajki dla dzieci, że tego rodzaju programy, naruszają polski obowiązek prawny. Mam przed sobą wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2014 roku – stwierdził Ziobro i zacytował orzeczenie, w którym mowa jest o tym, że nie jest konieczne wskazanie konkretnych środków stosowanych w technice operacyjnej.

Obserwuj nas w Google News i bądź na bieżąco!

→ Wejdź i naciśnij gwiazdkę