10-latek ma 30 tys. złotych długu. Matka nie płaciła czynszu
fot. Pixabay

Jak to możliwe, że Przemek ze Szczawna-Zdroju ma zaledwie 10 lat, a już ma do spłacenia dług w wysokości 30 tys. złotych? To kolejna tragedia, która spotyka 10-latka. Jego ojciec zmarł, a jego nadużywającej alkoholu matce odebrano prawa rodzicielskie, przez co Przemek trafił do rodziny zastępczej. Przed śmiercią jego babcia przepisała na niego mieszkanie, które obecnie nielegalnie zajmuje jego matka – nie płacąc czynszu.

10-letni Przemek przeszedł w życiu piekło. Jak podaje „Fakt” – cztery lata temu zmarł jego ojciec, co było tylko początkiem lawiny katastrofalnych zdarzeń. Opiekowała się nim matka, która nadużywała alkoholu. Odebrano jej prawa rodzicielskie, więc Przemek trafił do rodziny zastępczej i teraz mieszka w Szczwnie-Zdroju.

„W domu rodzinnym był bity, głodzony, zaniedbywany pod każdym możliwym względem. Gdy umarł jego ojciec, matka szybko zrobiła z mieszkania melinę, a jej tryb życia skutkował odebraniem jej dzieci” – mówi „Faktowi” pani Monika Brajer ze Szczawna-Zdroju, która wraz z mężem stała się rodziną zastępczą dla Przemka.

Zanim zmarła jego babcia, przepisała na niego swoje mieszkanie. Nikt o tym nie wiedział. Kiedy Przemek i jego rodzice zastępczy dowiedzieli się o tym, lokum było już zadłużone przez biologiczną matkę, która unikała płacenia czynszu. Zgodnie z prawem dług nie obciąża lokatora – czyli mieszkającej tam nielegalnie matki – ale właściciela, czyli Przemka.

Matka zadłużyła 10-letniego Przemka na 30 tys. złotych. Przez lata nie płaciła czynszu za mieszkanie, które przepisała na chłopca jego babcia

„Na rozprawie o odebranie matce praw rodzicielskich, w połowie zeszłego roku, dowiedzieliśmy się, że Przemek ma mieszkanie. Ot, majętna babcia kupiła i przepisała mieszkanie na wnuka, jeszcze za życia ojca Przemka” – wyjaśnia pani Monika. „Dopóki ojciec Przemka żył za mieszkanie płacił, a kiedy umarł matka chłopca nie poczuwała się w obowiązku, by to robić. Czynszu w wysokości 580 zł nie płaci już 5 lat, a z mieszkania nie chce się wyprowadzić.”

Zebrała się bardzo duża suma. Jak przekazała „Faktowi” pani Monika – w zeszłym roku było to 20 tys. złotych z tytułu składek na fundusz remontowy. W tym roku kwota zadłużenia przekroczyła 30 tys. złotych i nadal rośnie.

Spółdzielnia mieszkaniowa w końcu wynajęła prawnika, który najpierw wezwał do zapłaty matkę a potem pozwał 10-letniego Przemka. Na domiar złego, rodzice zastępczy nic o tym nie wiedzieli, bo wszelkie pisma były kierowane na adres mieszkania biologicznej matki. W efekcie od roku funkcjonowało postanowienie o rychłej egzekucji komorniczej. Na szczęście sprawa nabrała rozgłosu.

Egzekucja została wstrzymana. Sąd dopatrzył się, że dokumenty komornicze powinny zostać dostarczone osobom właściwym, reprezentującym chłopca – czyli nie matce, której odebrano prawa rodzicielskie. Na razie rodzice zastępczy i Przemek mają chwilę spokoju, ale sami przyznają, że mieszkanie może być 10-latkowi odebrane – choć teraz będą mieli możliwość obrony.

Udostępnij:

Obserwuj nas w Google News i bądź na bieżąco!

→ Wejdź i naciśnij gwiazdkę