4-latek podróżował autobusem bez opieki. Kierowca wyczuł, że coś jest nie tak

4-latek samotnie wyszedł z domu i podróżował gdańskim autobusem
fot. Artur Andrzej
Creative Commons Zero, Public Domain Dedication

Kierowca gdańskiej komunikacji miejskiej spotkał się z niecodzienną sytuacją. Do jego autobusu wsiadł 4-letni chłopczyk – bez żadnej opieki. Dziecko nie wyglądało na wystraszone ani zagubione. Okazało się, że malec najwyraźniej nie mógł usiedzieć w domu, więc wyszedł i samowolnie udał się na przejażdżkę. Kierowca nie był obojętny i podjął interwencję.

REKLAMA

Do dziwnej sytuacji doszło w niedzielę, 7 maja, ok. godz. 19:00 w autobusie gdańskiej linii 130. Kiedy pan Mikołaj – kierowca autobusu – zatrzymał się na przystanku Wagnera na Suchaninie, do pojazdu wsiadło kilka wcześniej oczekujących osób. Wśród nich było dziecko, na które pan Mikołaj od razu zwrócił uwagę.

„Chłopczyk wszedł do autobusu i samodzielnie wybrał miejsce przy oknie. Chociaż wiem, jakie są dzieci, same lubią o sobie decydować. Zaniepokoiło mnie to” – relacjonował w rozmowie z „Faktem” kierowca autobusu.

REKLAMA

Chłopiec nie wyglądał, jakby był zagubiony. Po zajęciu przez niego miejsca przy oknie, naprzeciwko chłopczyka dosiadł się inny pasażer. „Uspokoiłem się, że to jego opiekun” – powiedział pan Mikołaj. Ale ten rzekomy opiekun… wysiadł na kolejnym przystanku. Wówczas kierowca autobusu wyczuł, że coś jest nie tak. Wyszedł z kabiny i podszedł w miejsce, gdzie siedział samotnie malec. Zapytał pasażerów, czy ktoś z nich jest jego opiekunem. Nikt się nie zgłosił.

4-latek z Gdańska wyruszył w samotną podróż autobusem

„Obok miejsca, w którym siedział chłopiec stało dwóch mężczyzn, prawdopodobnie ojciec z synem. Mężczyzna powiedział, że zwrócił uwagę na malca bez opieki, jeszcze zanim chłopiec wsiadł do autobusu. Zawiadomił policję, po czym wsiadł za chłopcem do autobusu” – relacjonował w rozmowie z „Faktem” pan Mikołaj.

Po rozeznaniu sytuacji kierowca również skontaktował się z policją, aby przekazać funkcjonariuszom dokładną lokalizację swojego autobusu. Następnie poczekał na przystanku, aż podjedzie tam radiowóz.

REKLAMA

Według relacji pana Mikołaja, chłopak nie okazywał żadnych oznak zdenerwowania. „Udało się nam ustalić, ile ma lat, na palach pokazał, że cztery” – powiedział. Kierowca poczęstował go jabłkiem, „które ochoczo pałaszował”.

Wkrótce na miejscu pojawili się funkcjonariusze i zajęli się 4-latekim. W międzyczasie na policję wpłynęło zgłoszenie o zaginięciu dziecka. Prosto z przystanku radiowóz odwiózł więc chłopca do domu, gdzie czekała jego mama.

Sytuacja zakończyła się dla kobiety mandatem za brak opieki i dopuszczenie do przebywania małoletniego w okolicznościach niebezpiecznych. O incydencie został również poinformowany sąd rodzinny.