
42-letni Polak wylądował w niemieckim więzieniu po kontroli drogowej, do której doszło w czwartek rano w Kranenburgu. Chociaż mężczyzna nie kierował samochodem, niemieccy funkcjonariusze sprawdzili także jego dane. W bazie Polak figurował jako poszukiwany za ciężkie uszkodzenie ciała. Mężczyzna nie miał pieniędzy – ponad 3 tys. euro – na opłacenie grzywny, więc trafił za kraty na kilka miesięcy.
Do zatrzymania auta, którego 42-latek był pasażerem, doszło w czwartek, 10 września, rano w Kranenburgu. Samochód poruszał się na tablicach rejestracyjnych z Gelsenkirchen.
Niemieccy policjanci wylegitymowali pasażera niemieckiego auta. Chwilę później Polak siedział już za kratkami!
Podczas kontroli mężczyzna został wylegitymowany na podstawie polskiego dowodu osobistego. Po sprawdzeniu jego nazwiska w bazie danych okazało się, że jest poszukiwany na podstawie nakazu prokuratury w Kleve w związku z wyrokiem za niebezpieczne uszkodzenie ciała. W ramach kary mężczyzna miał zapłacić 3020 euro grzywny, ale nie uregulował należności. W przypadku braku zapłaty karę zastępowało 151 dni pozbawienia wolności. Mężczyzna nie był w stanie zapłacić takiej kwoty na miejscu.
Po zatrzymaniu Polak przeszedł badania lekarskie, podczas których potwierdzono, że jest zdolny do odbycia kary w ośrodku penitencjarnym. Później został doprowadzony do zakładu karnego w Kleve, gdzie będzie odbywał karę.
Źródło: o2.pl
