
REKLAMA
W niedzielę na cmentarzu na Firleju w Radomiu doszło do niezwykłej interwencji służb ratunkowych i porządkowych. Osoby odwiedzające groby bliskich zaalarmowały pracownika nekropolii oraz Straż Miejską, że z wnętrza jednego z pomników dobiegają wyraźne odgłosy miauczenia.
Ponieważ grób został zamknięty po pracach renowacyjnych około tygodnia wcześniej, pojawiło się uzasadnione podejrzenie, że zwierzę mogło zostać przypadkowo uwięzione w środku.
REKLAMA
Do akcji natychmiast zaangażowano radomski Ekopatrol, Komendę Miejską Policji oraz Radomską Radę do Spraw Zwierząt, a czynnościami na miejscu kierował zastępca komendanta Straży Miejskiej. Choć tuż po przyjeździe służb niepokojące odgłosy ustały, podjęto decyzję o konieczności weryfikacji zgłoszenia.
Zgoda dysponentów i przeszukanie grobowca
W toku prowadzonych działań na cmentarz przybyli właściciele grobu, którzy wydali oficjalną zgodę na jego komisyjne otwarcie.
W procedurze otwarcia i przeszukania obiektu brały udział Straż Miejska, policja oraz przedstawiciele prokuratury. Po zejściu do wnętrza grobowca nie odnaleziono jednak żadnego zwierzęcia, w związku z czym akcję poszukiwawczą formalnie odłożono. Miejsce objęto stałym monitoringiem – pracownicy nekropolii oraz osoby przebywające w rejonie kwatery zostali zobowiązani do zachowania czujności i niezwłocznego zawiadomienia służb w przypadku ponownego usłyszenia niepokojących dźwięków.
REKLAMA
