
W środę marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty uciął próbę zadania pytania przez pracownika TV Republika, który zarzucał mu niewłaściwy język wcześniejszych wystąpień.
Polityk przerwał rozmowę, nawiązując bezpośrednio do porannego komunikatu służb specjalnych dotyczącego zatrzymań osób związanych z tą redakcją oraz Kancelarią Prezydenta: „Proszę pana, nie dam się wciągnąć w takie dyskusje… kocham pana bardzo, pan jest z jakiej redakcji?”.
Gdy reporter potwierdził, że reprezentuje Telewizję Republika, marszałek zapytał o powiązania stacji z działaniami Centralnego Biura Antykorupcyjnego: „No tak myślałem. A niech mi pan powie, czy ta zatrzymana dzisiaj osoba to nie jest przez przypadek z pana redakcji?”.
Pracownik stacji odpowiedział twierdząco, po czym marszałek Sejmu zakończył dyskusję słowami podziękowania i pożegnania.
Sprawa Polskiej Fundacji Narodowej i zarzuty marszałka wobec otoczenia prezydenta
Podstawą wypowiedzi marszałka Sejmu były informacje przekazane w środę rano przez rzecznika ministra koordynatora służb specjalnych Jacka Dobrzyńskiego. Rzecznik poinformował o zatrzymaniu dzień wcześniej w Warszawie przez agentów CBA Piotra M., będącego komentatorem TV Republika, oraz Anny P., pełniącej funkcję dyrektorki Biura Wydarzeń Prezydenta:
„Zatrzymane osoby przewożone są do Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie, która prowadzi śledztwo dotyczące nieprawidłowości w Polskiej Fundacji Narodowej. Na tym etapie są to jedyne informacje, które mogę przekazać”.
Włodzimierz Czarzasty ocenił, że działania organów ścigania nie są dla niego zaskoczeniem, wiążąc zatrzymania ze sprawami dotyczącymi otoczenia głowy państwa:
„Mnie to w ogóle nie dziwi, dlatego że odnoszę wrażenie, że to jest takie towarzystwo, które ma określoną mentalność i wszystkie te działania, które są wykonywane, wynikają właśnie z tej mentalności”.
Marszałek Sejmu wyliczył przy tym kwestie sporne obciążające środowisko Pałacu Prezydenckiego i zapowiedział dalszy ciąg postępowań:
„To są domniemane pieniądze za dostęp do prezydenta, tzw. prezydent w pakiecie, to jest domniemany handel ułaskawieniami, to jest domniemane pisanie ustawy na Ibizie, to są podejrzane, moim zdaniem, poprawki pana ministra (Zbigniewa) Boguckiego ws. Zondacrypto, to są łapówki i finansowanie ludzi, partii, imprez, na których bywa pan prezydent, to są dziwne i podejrzane weta”.
