
Czy wiesz, że odpowiedź na niektóre problemy Twoich roślin może leżeć… na dnie Twojego portfela? Ostatnimi czasy absolutnym hitem internetu okazał się zaskakujący trend ogrodniczy, który polega na wkładaniu miedzianej monety do doniczki z kwiatem. Na pierwszy rzut oka ten pomysł może wydawać się co najmniej dziwny i abstrakcyjny. Odkryjmy jednak jego ukryty cel i przekonajmy się, czy taki pieniążek przy roślinie to rzeczywiście jej sprzymierzeniec.
Internet bywa kopalnią kreatywnych pomysłów, a jednym z najpopularniejszych ogrodniczych trendów ostatniego czasu jest wkładanie 1,2 czy 5-groszówki do doniczki bądź konewki lub innego naczynia z odżywką. Jak przekonują propagatorzy tej metody, miałaby ona rzekomo zasilać ziemię w kluczowe jony miedzi, a także zapewniać roślinom ochronę przed szkodnikami i sprzyjać wegetacji, jednak w realnym świecie to nie takie proste!
Mit o miedzianej monecie w kwiatach wziął się z faktu, że miedź jest ważnym mikroelementem i składnikiem wielu fungicydów. Ktoś uznał, że moneta w ziemi zadziała jak cudowny nawóz. Tak się jednak nie stanie. Rośliny pobierają miedź tylko w ściśle określonej formie, której pieniążek im nie zapewni.
Mało tego, monety, którymi płacimy w sklepach, to w większości stal i stopy metali, a nie sama miedź. Z tego względu nie mają żadnego wpływu na odżywienie roślin w doniczkach i nie zastąpią dedykowanych nawozów.
Rośliny potrzebują miedzi, ale tylko śladowo. Ziemia ma ją naturalnie, a przesyt tego składnika im szkodzi. Wkładanie miedzianka do doniczki to zwykły mit. Miedź rzeczywiście zwalcza grzyby, ale moneta nie odda jej do gleby w ilości, która mogłaby wyleczyć kwiaty. Do tego służą specjalne preparaty.
