REKLAMA

łukaszenka
fot. Twitter

Białoruskie służby specjalne wpadły do budynku w Mińsku, w którym mieści się szkoła języka polskiego „PanProfesor”. W piątek szkoła poinformowała o zakończeniu działalności. „Ci ludzie niemal natychmiast zaczęli deklarować, że doszło do wielu naruszeń, że rzekomo jesteśmy winni klientom pieniądze (co jest absolutnym kłamstwem)” – podano na stronie placówki na Facebooku.

REKLAMA

Białorusini nie będą mogli już uczęszczać na lekcje języka polskiego do szkoły PanProfesor w Mińsku. W piątek placówka poinformował na Facebooku o zakończeniu działalności w wyniku interwencji służb, podległych Aleksandrowi Łukaszence.

Jak relacjonują przedstawiciele szkoły – funkcjonariusze przekazali w trakcie interwencji o otrzymaniu anonimowego donosu, w którym opisywano rzekome nieprawidłowości w działalności placówki PanProfesor. Odmówili jednak pokazania donosu.

REKLAMA

Władze Białorusi nie chcą u siebie języka polskiego. Służby Łukaszenki weszły do polskich szkół językowych

Sytuacja wydawała się dość niejasna, ale do czasu. Później okazało się, że do nalotów doszło także w innych szkołach na Białorusi – zatrzymywano dyrektorów, pracowników i nauczycieli. Wspólnym mianownikiem wszystkich tych placówek było to, że naucza się w nich języka polskiego. Przedstawiciele niektórych szkół czasem wprost słyszeli od białoruskich „bezpieczniaków”, że „najlepiej byłoby, gdyby zakończyli działalność”.

„W związku z tym, że nie mamy środków i możliwości, żeby się temu oprzeć, podjęliśmy decyzję – choć bolesną – by zamknąć białoruskie biuro” – przekazano w komunikacie na stronie PanProfesor na Facebooku.

REKLAMA

Szkoła będzie kontynuowała naukę na Białorusi w ramach już zakupionych kursów. Z tym, że od teraz lekcje będą odbywały się wyłącznie w formie zdalnej.

REKLAMA