
Kilka dni temu, komentując – wówczas będący jeszcze tylko w sferze przypuszczeń – rozpad Prawa i Sprawiedliwości, wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak stwierdził, że rozłam w partii Jarosława Kaczyńskiego otworzyły Konfederacji drogę do zajęcia „pozycji numer jeden” na polskiej prawicy. Choć wtedy Bosak zabezpieczał się, mówiąc, że podział PiS nie jest jeszcze przesądzony, dzisiaj wiemy już, że tak właśnie się stało. Czy Konfederacja stanie się liderem prawicy na szczątkach partii Kaczyńskiego? Tym razem sytuację ocenił lider skrzydła konserwatywno-liberalnego formacji – Sławomir Mentzen.
Mentzen ocenił, że narastający konflikt pomiędzy Jarosławem Kaczyńskim a Mateuszem Morawieckim był konsekwencją wieloletnich napięć wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości, aż w końcu stał się nieunikniony. Zdaniem lidera Konfederacji zarówno prezes PiS, jak i były premier znaleźli się w sytuacji, w której każde z nich musiało podjąć działania prowadzące do politycznej secesji w partii.
„Morawiecki nie miał na co czekać w PiS. Tej partii nie dało się przejąć po Kaczyńskim. Wewnętrzne podziały były zbyt mocne. Kaczyński sam nie odejdzie, a PO jego odejściu, maślarze postawiliby na swojego prezesa, a jeśliby wałek o władzę w PiS przegrali, nie zaakceptowaliby władzy Morawieckiego i odeszli” – ocenił współprzewodniczący Konfederacji.
„Zostając, Morawiecki ryzykowałby, że Kaczyński wytnie jego ludzi na samym finiszu układania list. Nie dając czasu na wystawienie swojego komitetu. To byłby polityczny koniec Morawieckiego, nie mógł narażać się na takie ryzyko” – dodał.
Lider Konfederacji stwierdził również, że otwarty bunt wobec Jarosława Kaczyńskiego może stać się dla Morawieckiego istotnym kapitałem politycznym. W jego opinii buduje on w ten sposób własny „mit założycielski” oraz zdobywa doświadczenie jako samodzielny lider polityczny.
Mentzen: Rozłam w PiS był nieunikniony. Ani Morawiecki, ani Kaczyński nie mieli innego wyjścia
Odnosząc się do działań prezesa PiS, Mentzen uznał, że także Jarosław Kaczyński nie miał możliwości uniknięcia konfrontacji. Wskazał, że Morawiecki otwarcie zakwestionował jego przywództwo i rozpoczął budowę konkurencyjnego środowiska politycznego. Zdaniem polityka Konfederacji nawet utrzymanie formalnej jedności partii nie zapobiegłoby funkcjonowaniu po wyborach parlamentarnych w 2027 roku dwóch rywalizujących ze sobą ośrodków władzy.
„Oznaczało to, że rozłam był tylko kwestią czasu” – podkreślił Mentzen.
„Kaczyński jedyne co mógł, to wybrać najlepszy moment oraz oskubać Morawieckiego z ludzi. To pierwsze mu się udało. Środek wakacji jest najgorszym momentem na rozłam dla Morawieckiego. To drugie zupełnie nie wyszło, wyjął tylko Obajtka” – ocenił.
„To nie jest tak, że Kaczyński nagle zgłupiał i rozwalił sobie partię. Błąd popełniony był znacznie wcześniej, gdy nie docenił ambicji Morawieckiego. Teraz już Kaczyński nie miał żadnego wyboru. Zrobił co musiał, ratował sytuację na ile mógł” – stwierdził współlider Konfederacji.
„A jak to się wszystko skończy, kto wyjdzie z tego żywy, to zobaczymy za kilka lat” – podsumował Sławomir Mentzen.
Źródło: X
