
Większość z nas nosi w swoim brzuchu poważne zagrożenie, nawet o tym nie wiedząc. Gdy mówimy o wrzodach żołądka, mamy na myśli rany w jego wnętrzu. Kwas żołądkowy jest bardzo silny, dlatego żołądek chroni się przed nim specjalnym śluzem. Jeśli ten śluz zostanie zniszczony, kwas zaczyna drażnić i „wypalać” tkanki. Choć najczęstszym i najbardziej paraliżującym objawem jest ból brzucha, choroba ta potrafi cicho i niezauważalnie doprowadzić do bardzo groźnych powikłań. Czas otworzyć oczy i dowiedzieć się, jak rozpoznać zagrożenie, zanim będzie za późno.
Wrzody żołądka: skąd się biorą i jak je rozpoznać?
Wrzody żołądka, czyli bolesne nadżerki wewnątrz narządu, powstają najczęściej przez bakterię H. pylori lub nadużywanie leków przeciwzapalnych (m.in. ibuprofenu). Stres, wbrew krążącym opiniom, nie jest ich bezpośrednim sprawcą. Z tą dolegliwością boryka się 5-10% z nas, stąd tak istotne jest, by umieć rozpoznać niepokojące sygnały organizmu i w porę udać się na wizytę lekarską.
Dolegliwości związane z wrzodami żołądka (np. mdłości, refluks żołądkowo-przełykowy, wzdęcia) bywają podstępne, ponieważ często samoistnie ustępują, a potem wracają. Brak odpowiedniej interwencji medycznej może doprowadzić do groźnych dla życia powikłań, m.in. krwotoków, wymiotów i drastycznego chudnięcia.
Ukryte zagrożenie: około 70% wrzodów żołądka nie daje żadnych objawów
Zgodnie z informacjami serwisu Medonet, opartymi na publikacji w „The American Journal of Medicine” (2019 r.), blisko 70% wrzodów żołądka przebiega utajone. W pozostałych przypadkach choroba objawia się głównie bólem w nadbrzuszu, niestrawnością mdłościami, a także osłabieniem apetytu skutkującym utratą kilogramów.
Kiedy ból wymaga szybkiej diagnozy?
Choroba wrzodowa często przebiega skrycie, lecz symptomy trwające ponad tydzień to powód do wizyty u doktora. Szukaj natychmiastowego ratunku, gdy poczujesz: nagły, potężny ból brzucha, jego sztywność, kołatanie serca, trudności z oddechem lub zauważysz krew w wymiotach. Bezpieczeństwo zapewni Ci tylko szybka diagnoza lekarska.
