
Wdrażanie reformy planowania przestrzennego weszło w krytyczny etap, a tempo prac samorządów wskazuje na realne zagrożenie dla właścicieli nieruchomości oraz inwestorów. Do końca czerwca 2026 roku gminy mają obowiązek uchwalenia planów ogólnych.
REKLAMA
Wygaśnięcie dotychczasowych studiów uwarunkowań przy jednoczesnym braku nowych dokumentów planistycznych doprowadzi do całkowitego wstrzymania wydawania decyzji o warunkach zabudowy. Zjawisko to ma bezpośrednie przełożenie na wartość rynkową gruntów, która w przypadku utraty potencjału budowlanego może spaść nawet o kilkadziesiąt procent.
Obecnie procedowany projekt nowelizacji zakłada przesunięcie ostatecznego terminu na koniec sierpnia 2026 roku, jednak dopóki przepisy te nie wejdą w życie, nadrzędną datą pozostaje ostatni dzień czerwca. Po tym terminie w gminach pozbawionych planu ogólnego nie będzie możliwe uzyskanie jakiejkolwiek nowej decyzji o warunkach zabudowy, niezależnie od lokalizacji działki czy istniejącej infrastruktury.
Problemy dla budujących się
W samorządach, które zdążą z uchwaleniem dokumentów, wydawanie takich decyzji zostanie ograniczone wyłącznie do wyznaczonych obszarów uzupełnienia zabudowy. Kryteria te stają się bardzo rygorystyczne, ponieważ wymagają sąsiedztwa co najmniej pięciu budynków w ścisłej odległości od siebie, co wyklucza z możliwości budowy wiele terenów położonych na obrzeżach wsi lub w zabudowie rozproszonej.
REKLAMA
Dodatkowo planowane jest ograniczenie kręgu osób mogących wnioskować o warunki zabudowy wyłącznie do właścicieli lub osób posiadających tytuł prawny do danej nieruchomości. W obliczu nadchodzącego paraliżu administracyjnego za jedyne skuteczne rozwiązanie uznaje się złożenie wniosku o warunki zabudowy jeszcze przed końcem czerwca bieżącego roku.
