
Creative Commons Attribution 4.0
W najbliższych dniach ważyć się będą losy blisko 200-miliardowej pożyczki SAFE z Unii Europejskiej na zbrojenia w polskiej armii. Rząd uważa, że decyzja już zapadła i szykuje podpis pod ogromnym zobowiązaniem. Zadłużaniu Polski na tak długi okres i tak ogromną kwotę sprzeciwia się opozycja i Pałac Prezydencki.
REKLAMA
Premier Donald Tusk ogłosił we wtorek, że Polska jest na ostatniej prostej do podpisania umowy SAFE na pożyczkę 44 mld euro (187 mld złotych) z przeznaczeniem na zbrojenia. Umowa pożyczkowa pomiędzy polskim rządem a Komisją Europejską ma zostać podpisana w najbliższy piątek.
Sygnatariuszami umowy mają być – po jednej stronie – m.in. szef Ministerstwa Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Umowę pożyczkową podpiszą także przedstawiciele Komisji Europejskiej, która udziela kredytu.
Po podpisaniu umowy Polska będzie miała czas do końca maja na samodzielne zamówienia sprzętu wojskowego. Po tym terminie konieczna będzie współpraca w tej materii z innymi krajami, co będzie wiązało się z mniejszą swobodą i elastycznością zakupów uzbrojenia dla polskiej armii. Według zapowiedzi rządu 89 proc. pożyczonej kwoty ma trafić do polskich firm. Zakupiony sprzęt obejmie m.in. systemy antydronowe i obronę przeciwlotniczą/przeciwrakietową.
REKLAMA
Rząd zaciągnie dług na blisko 200 mld złotych, przeciwnicy alarmują. Skończy się jak z kredytami frankowymi?
Pożyczka z unijnego programu SAFE trafi do Polski „tylnymi drzwiami”. Rząd zaciąga zobowiązanie mimo sprzeciwu prezydenta Karola Nawrockiego, który w marcu tego roku zawetował ustawę wdrażającą SAFE. Koalicja rządząca postanowiła wówczas o przyjęciu w parlamencie specjalnej uchwały, która – zdaniem rządzących – uprawnia do podpisania umowy mimo sprzeciwu Pałacu Prezydenckiego. Zgodnie z planem pieniądze mają zostać pożyczone od KE przez Bank Gospodarstwa Krajowego, aby następnie trafić do Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych.
Program SAFE to gigantyczny fundusz pożyczkowy o wartości 150 mld euro, z czego blisko 1/3 ma trafić nad Wisłę. Chociaż to obietnica ogromnych inwestycji w polską armię, przeciwnicy podpisywania umowy ostrzegają, że kraj nadmiernie zadłuży się w ten sposób na wiele dekad i bierze na siebie ryzyko kursowe (w przypadku umocnienia euro zadłużenie wzrośnie w krajowej walucie).
Źródło: se.pl
REKLAMA
