
Niebezpieczny incydent miał miejsce w Zgierzu, gdzie nieznany sprawca miał oddać strzały z wiatrówki w okna mieszkania wynajmowanego przez obywatelkę Ukrainy. Zdarzenie wywołało duże poruszenie zarówno w mediach społecznościowych, jak i wśród lokalnych mieszkańców. Policja potwierdziła, że prowadzi czynności mające na celu ustalenie sprawcy.
Relacja mieszkanki i zdjęcia uszkodzonych szyb
Kobieta opisała przebieg zdarzenia w mediach społecznościowych, publikując fotografie przedstawiające uszkodzone szyby. Jak relacjonowała, podczas spokojnego popołudnia usłyszała głośny huk, po którym szkło zaczęło się rozsypywać. Przyznała, że odgłos wywołał u niej silny stres i skojarzenia z wojennymi doświadczeniami z Ukrainy.
Informacja szybko rozprzestrzeniła się w internecie, a sprawą zainteresowały się również zagraniczne media.
Mieszkańcy alarmowali o kolejnych strzałach
Według relacji świadków strzały miały paść więcej niż raz. Właściciel wynajmowanego lokalu oraz okoliczni mieszkańcy twierdzą, że zgłaszali sprawę odpowiednim służbom i wskazywali miejsce, z którego mógł strzelać sprawca. W sieci pojawiły się także zdjęcia osoby, która według mieszkańców mogła mieć związek z incydentem, jednak informacje te nie zostały oficjalnie potwierdzone przez policję.
Policja zabezpieczyła ślady i bada okoliczności
Funkcjonariusze potwierdzili, że doszło do uszkodzenia szyb, a charakter zniszczeń wskazuje, że mogły zostać spowodowane strzałami z wiatrówki. Policjanci wykonali oględziny miejsca zdarzenia, zabezpieczyli materiał dowodowy i prowadzą dalsze czynności.
W późniejszym etapie śledztwa mundurowi wytypowali mieszkanie osoby mogącej mieć związek ze sprawą. Zabezpieczono tam dwie wiatrówki, które zostaną poddane analizie. Postępowanie prowadzone jest pod nadzorem prokuratury, a na obecnym etapie nie poinformowano o zatrzymaniu sprawcy.
Rozbieżności dotyczące czasu reakcji służb
Właściciel mieszkania oraz część mieszkańców twierdzą, że na przyjazd patrolu trzeba było czekać około dwóch godzin. Policja przedstawia jednak inną wersję wydarzeń, zapewniając, że funkcjonariusze zostali skierowani na miejsce niezwłocznie po otrzymaniu zgłoszenia. Według mundurowych część działań prowadzili policjanci w nieoznakowanym radiowozie, co mogło wywołać wrażenie, że interwencja nastąpiła później.
Śledztwo trwa
Śledczy analizują zabezpieczone dowody oraz sprawdzają, czy zabezpieczona broń mogła zostać użyta podczas incydentu. Policja apeluje o przekazywanie wszelkich informacji, które mogą pomóc w ustaleniu przebiegu zdarzenia i tożsamości sprawcy. Postępowanie pozostaje w toku.
