
Zdrowe i soczyste pomidory to cel numer jeden każdego, kto zajmuje się ich uprawą. Na drodze do obfitych zbiorów często stają jednak wszechobecne choroby oraz szkodniki. Aby nie zaprzepaścić ciężkiej pracy, kluczem jest odpowiednia profilaktyka. Okazuje się, że najlepszą tarczą ochronną wcale nie musi być drogi preparat ze sklepu, a niepozorny miedziany drucik.
W walce z chorobami grzybowymi pomidorów wszystkie chwyty są dozwolone. Chcąc uniknąć chemii, fani upraw zaczęli nagminnie owijać łodygi miedzianym drutem. Czy to rewolucyjny sposób na zdrowe warzywa, czy tylko kolejny mit?
Dlaczego ogrodnicy owijają pomidory miedzianym drutem?
Liczni plantatorzy stosują metodę nakłuwania i przewiązywania łodyg pomidorów miedzianym drutem, aby odeprzeć ataki grzybów, w tym zarazy ziemniaczanej. Według propagatorów tego sposobu uwolniona miedź podnosi wrodzoną odporność sadzonek. To lubiana sztuczka ze świata internetu.
Czy owijanie łodyg drutem miedzianym to skuteczny sposób na ochronę roślin?
Choć pomysł wbijania miedzianego drucika w rośliny kusi obietnicą naturalnej ochrony przed grzybami, nauka mówi jasno: to nie działa. Miedź chroni nasze uprawy tylko wtedy, gdy tworzy dla nich „pancerz” na zewnątrz. Wbity drut nie tylko nie pomaga, ale wręcz szkodzi, bo kaleczy łodygę i zaprasza do jej wnętrza szkodliwe drobnoustroje. Aby zapewnić uprawom odpowiednią ochronę, znacznie lepiej sprawdzą się klasyczne i atestowane preparaty ochronne.
Miedź chroni i odżywia pomidory – buduje ich ściany komórkowe, wzmacnia odporność i dba o fotosyntezę. Aby dostarczyć ten mikroelement bez stresu dla roślin, najlepiej używać łagodnych chelatów miedzi lub profesjonalnych nawozów wieloskładnikowych. Są one bezpieczne, nie uszkadzają roślin i można je podawać doglebowo lub w formie oprysku.
