
Orlen sceptyczny wobec propozycji prezydenta, która teoretycznie miałaby spowodować spadek cen paliw o 1,70-2,60 złotych na litrze. Zgodnie z projektem ustawy Karola Nawrockiego, marże koncernów paliwowych zostałyby ograniczone w taki sposób, aby nie mogły osiągać „nadmiarowych zysków”. Podobny projekt, ale z perspektywy podatku od nadzwyczajnych przychodów koncernów, zaproponował wcześniej rząd. Propozycja została zawetowana przez Nawrockiego. Teraz do pomysłu prezydenta odniósł się prezes PKN Orlen Ireneusz Fąfara – sceptycznie.
Prezydent Karol Nawrocki chce ustawowo ograniczyć marże koncernów paliwowych, aby obniżyć ceny paliw na stacjach o 1,70–2,60 złotych na każdym litrze. Propozycja prezydenta zakłada również zwolnienie sprzedaży paliw z podatku od sprzedaży detalicznej oraz możliwość elastycznego obniżania akcyzy. Według założeń te rozwiązania miałyby przełożyć się na wyraźny spadek ceny litra paliwa.
Prezes Orlen i ekspert rynku paliw ostrzegają: ograniczenie marż grozi niedoborami i spekulacją
Orlen ostrzega jednak, że sztuczne obniżenie cen może doprowadzić do problemów z dostępnością oleju napędowego. Prezes PKN Ireneusz Fąfara wyjaśnił, że krajowe rafinerie pokrywają około dwóch trzecich zapotrzebowania na diesel, natomiast pozostała część pochodzi z importu.
Jak wskazuje Fąfara, importerzy kupują paliwo po cenach obowiązujących na rynku światowym. Jeśli cena w Polsce zostałaby ustawowo obniżona poniżej kosztów importu, sprowadzanie diesla przestałoby być opłacalne. W konsekwencji na krajowym rynku mogłoby pozostać jedynie około dwóch trzecich potrzebnego paliwa.
„Później dojdzie do eksportu spekulacyjnego. Eksporterzy będą hurtowo kupować tańsze paliwo w Polsce, żeby sprzedać je za granicą” – ocenił prezes Orlenu.
Podobnie potencjalne skutki prezydenckiej ustawy ocenia Dawid Czopek, ekspert rynku paliw i zarządzający funduszu POLARIS FIZ, z którym rozmawiał poratl „money.pl”. Według niego obecne marże rafineryjne na dieslu przekraczają 2 zł za litr, a ograniczenie ich do 50 groszy mogłoby teoretycznie obniżyć cenę o około 1,50 zł netto. Jednocześnie importer kupowałby paliwo drożej, niż mógłby je sprzedać w Polsce, co oznaczałoby dla niego stratę przekraczającą 1 złoty na litrze.
Zdaniem Czopka taki mechanizm mógłby doprowadzić do ograniczenia importu, kolejek po tańsze paliwo oraz zwiększonego eksportu produktu za granicę.
Źródło: money.pl
