migranci na granicy
fot. Twitter / Cezary Faber

Na granicy polsko-białoruskiej coraz goręcej. Polskie służby, aby ostudzić zapędy migrantów do prób siłowego przekraczania granicy, użyły armatek wodnych. Wśród głosów zachęcających do bardziej odważnych kroków, znalazła się twitterowa wypowiedź radnego Solidarnej Polski. Internauci są oburzeni słowami polityka.

Metody polskich służb broniących granicy z Białorusią, mają zarówno grono zwolenników, jak i wielu przeciwników. „Oni polewają tych ludzi z armatek wodnych, w tej temperaturze” – ubolewała jedna z internautek. Reakcja mundurowych była jednak uzasadniona. Armatek wodnych użyto, gdyż migranci stali się agresywni – obrzucali formacje policyjnej prewencji kamieniami, granatami hukowymi i grubymi gałęziami. Na jednym z nagrań widać nawet migranta, który podąża w kierunku szeregu funkcjonariuszy… z metalową furtką, wyrwaną z ogrodzenia. Szybko jednak „wypłukał” mu ją z rąk strumień pod ciśnieniem, pochodzący z policyjnej armatki wodnej.

„Atak zaczął się po prawej stronie przejścia granicznego (patrząc z polskiej strony granicy). Tam policjanci zostali zaatakowani kamieniami i granatami hukowymi” – informował rzecznik podlaskiej policji Tomasz Krupa.

Na wpis internautki, która ubolewała nad polewaniem migrantów wodą, zareagował radny z Solidarnej Polski ze Szczecina, Dariusz Matecki. „Można jeszcze rozważyć polewanie ich wrzątkiem. To też będzie lepsze od broni palnej, której każdy polski żołnierz powinien użyć w przypadku zagrożenia naszej Ojczyzny” – zaznaczył na Twitterze.

Część internautów wyraziła swoje oburzenie słowami radnego.

„A w opisie 'Jestem za życiem’… Wprost zionie Pan empatią. Nie pozdrawiam” – brzmi jedna z odpowiedzi.

„Jesteś odrażający. Karma wraca” – napisała inna osoba.

Obserwuj nas w Google News i bądź na bieżąco!

→ Wejdź i naciśnij gwiazdkę