
Letni balkon czy ogród bez pelargonii i surfinii wydaje się niekompletny. Te eleganckie kwiaty królują na polskich posesjach od dekad, jednak jeśli szukasz czegoś równie zachwycającego, lecz bardziej unikalnego – zwróć uwagę na calibrachoę. To niezwykle ozdobna roślina, która uginając się pod ciężarem malutkich, dzwonkowatych kwiatków, przecudnie prezentuje się w wiszących donicach.
REKLAMA
Czas na balkonowe zmiany – tegoroczne trendy zachęcają, by wyjść poza schemat pelargonii i petunii, stawiając na oryginalne rośliny ozdobne. Poznaj gatunek, który od maja do listopada uatrakcyjni przydomową strefę, będąc przy tym mało wymagającym, a wyglądając wprost jak ósmy cud świata.
Zmiana warty na balkonie. Ta roślina bije na głowę surfinie i pelargonie
Calibrachoa to jednoroczna roślina z gatunku psiankowatych, która przybyła do nas z Ameryki Południowej. W warunkach naturalnych porasta łąki i chaszcze, a w naszym kraju hoduje się ją w doniczce i traktuje jako letnią przydomową ozdobę. Tworzy gęste, kępiaste formy ze zwisającymi pędami (niczym u surfinii), osiągając długość od 30 do 70 cm. Zwykle są dwukolorowe i pełne małych listków. Kalibrachoa, mimo że jest jednoroczna, wynagradza to z nawiązką niezwykle długim kwitnieniem. Od maja do jesieni można podziwiać ją w kaskadach czerwieni, różu, żółci, bieli oraz niebieskiego.
Podstawowe wymagania calibrachoi
Kalibrachoa nie jest rośliną kapryśną i wymagającą szczególnej uwagi. Polecana jest osobom, które nie mają ręki do kwiatów. Ma minimalne potrzeby. Lubi żyzną, przepuszczalną i w miarę wilgotną glebę. W pełnym słońcu zakwitnie najpiękniej, ale w półcieniu też sobie poradzi, lecz kwitnienie nie będzie spektakularne. Z powodu ryzyka uszkodzeń przez gwałtowne burze lub przymrozki, delikatne rośliny warto przenieść w bezpieczne, osłonięte miejsce.
REKLAMA
