
42-letni obywatel Bośni i Hercegowiny usłyszał zarzut sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym po głośnym zderzeniu ciężarówki z pociągiem, do którego doszło w tym tygodniu na jednym z przejazdów kolejowych w Gdańsku. 42-letni kierujący ciągnikiem z naczepą utknął na zamkniętym przejeździe, ale zamiast wyłamać rogatki, próbował wymanewrować 40-tonowy zestaw. Mężczyzna nie przyznał się do winy, ale złożył wyjaśnienia.
Do wypadku doszło w czwartek, 3 września, przed godz. 14:00 na przejeździe kolejowym przy ul. Niegowskiego w Gdańsku. Ciężarówka utknęła na torach w momencie opuszczania rogatek. Mimo sygnałów świadków kierowca nie wyłamał szlabanu ani nie zjechał z torów. W naczepę uderzył pociąg PKP Intercity relacji Gdynia Główna-Zielona Góra, którym podróżowało od 250 do 300 osób. Pasażerom na szczęście nic się nie stało.
Kierowca ciężarówki i maszynista zostali przebadani pod kątem obecności alkoholu w organizmie. Obaj byli trzeźwi. Obaj trafili także do szpitali z lekkimi obrażeniami. Po badaniach maszynista został wypisany. Od obu pobrano również krew w celu dalszych badań toksykologicznych.
PKP PLK wytoczy Bośniakowi proces cywilny. Straty dla infrastruktury i składu pociągu oszacowano na ok. 140 tys. złotych!
Zderzenie sparaliżowało ruch na trasie Tczew-Gdańsk. Opóźnionych zostało 279 pociągów, łącznie o ponad 17 500 minut. Kolejne 30 składów odwołano, a 45 skierowano na trasy objazdowe. Ruch kolejowy przywrócono do właściwego rozkładu przed północą.
Straty dotyczące infrastruktury kolejowej i uszkodzenia lokomotywy oszacowano na około 140 tys. złotych. PKP Polskie Linie Kolejowe zapowiada wystąpienie przeciwko kierowcy z pozwem cywilnym. Za zarzucany czyn, określony w art. 174 par. 2 Kodeksu karnego, grozi do trzech lat pozbawienia wolności. Sprawa będzie miała dalszy ciąg przed sądem.
Obywatel Bośni nie przyznał się do zarzucanego mu czynu, ale złożył wyjaśnienia. Prokuratura zastosowała wobec niego wolnościowe środki zapobiegawcze.
Źródło: o2.pl / RMF24.pl
