
Wyższa o kilkaset złotych emerytura tylko dla kobiet? Kobiety z roczników 1949-1968, które należały do Otwartych Funduszy Emerytalnych (OFE), mogą mieć emeryturę przeliczoną dwukrotnie – informuje ZUS. Drugie przeliczenie następuje po ukończeniu 65 lat i w niektórych przypadkach może zwiększyć miesięczne świadczenie nawet o około 900 złotych!
Pierwsze wyliczenie emerytury następuje standardowo po osiągnięciu przez kobietę 60 lat, ale – jak się okazuje – może nastąpić też kolejne. Po ukończeniu 65 lat ZUS może ponownie ustalić wysokość świadczenia na zasadach korzystniejszych dla tej grupy ubezpieczonych. Zgromadzony kapitał jest wówczas dzielony przez dalsze trwanie życia przewidziane dla osoby w wieku 65 lat, co może przełożyć się na wyższą emeryturę. Według wiceministra rodziny Sebastiana Gajewskiego średni wzrost świadczenia wynosi około 900 zł miesięcznie.
Mechanizm dotyczy kobiet z roczników 1949-1968, które należały do OFE. Ministerstwo rodziny wyjaśnia, że członkom OFE przysługuje emerytura kapitałowa wypłacana od 60. roku życia, a prawo do tego świadczenia wygasa m.in. z dniem poprzedzającym ukończenie 65 lat. „Emerytura okresowa jest świadczeniem przejściowym. Ustalenie świadczenia dożywotniego jest możliwe dopiero w wieku 65 lat” – tłumaczy resort.
Z przeliczenia nie mogą natomiast skorzystać kobiety z tych roczników, które nie przystąpiły do OFE. Według szacunków chodzi o około 2,72 mln kobiet, które odprowadzały składki do ZUS, ale nie były członkiniami były zapisane jednocześnie do otwartych funduszy.
W 2026 roku przeliczane są emerytury kobiet urodzonych w 1961 roku.
Wyższy wiek emerytalny dla kobiet?
Takie rozwiązania, jak kiedyś OFE, a obecnie m.in. IKE/IKZE i PPK mają na celu oparcie przyszłej emerytury o kolejny tzw. filar. Pieniądze gromadzone są w ramach planu kapitałowego, niezależnie od ZUS. Rozwiązania te – z definicji dodatkowe i dobrowolne – są dziś koniecznością, szczególnie w przypadku kobiet, które otrzymują o wiele niższe emerytury niż mężczyźni. Dzieje się tak głównie dlatego, że kobiety przechodzą na emeryturę o pięć lat wcześniej, a potem pobierają świadczenia o kilka lat dłużej. W efekcie świadczenia kobiet, przeliczone według średniego dalszego trwania życia, są o wiele niższe niż świadczenia mężczyzn.
Poza „trzecim filarem” w ostatnim czasie pojawiają się pomysły, aby zrównać wiek emerytalny kobiet i mężczyzn do poziomu 65 lat lub „uśrednić” różnicę na poziomie 62 roku dla obu płci. Niedawno w sprawie jednego z wariantów zagłosowała komisja sejmowa.
Źródło: fakt.pl / shareinfo.pl
