
We wtorek Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Decyzja ta zapadła w warunkach rosnących cen ropy naftowej na rynkach światowych, gdzie po wydarzeniach na Bliskim Wschodzie cena baryłki przekroczyła 107 dolarów.
Wpływy z nowej daniny zaplanowano na poziomie ponad 4 mld zł, z czego 3,8 mld zł ma zasilić budżet państwa w 2026 roku, a 200 mln zł w roku kolejnym. Środki te mają pokryć koszty działań osłonowych dla kierowców. Dwie wcześniejsze edycje programu „Ceny Paliw Niżej” kosztowały łącznie 5,2 mld zł, w tym pierwsza marcowa odsłona około 4,7 mld zł, a druga sierpniowa 495 mln zł. Przed posiedzeniem Sejmu sprawę skomentował marszałek Włodzimierz Czarzasty:
„To ustawa, dzięki której będzie można wprowadzić obniżenie cen paliw na stacjach benzynowych. Pytanie, czy prezydent ją zawetuje”.
Przyjęty dokument jest powtórzeniem rozwiązań z ustawy uchwalonej 3 lipca 2026 roku, której podpisania odmówił prezydent Karol Nawrocki, kierując ją 24 lipca do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej z powodu naruszenia zasady niedziałania prawa wstecz. W nowym projekcie przedmiotem opodatkowania pozostają zyski osiągnięte przez koncerny wstecznie od 1 marca do końca 2026 roku, a przewidywana data wejścia przepisów w życie to 1 listopada 2026 roku. Do rządowej inicjatywy odniósł się rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz:
„My jasno wskazaliśmy w uzasadnieniu skierowania ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, jakie były powody wątpliwości prezydenta przy tamtej ustawie. Zakładam, że rząd, przygotowując swoją ustawę, też wczytał się w te wątpliwości, które zgłosił prezydent, i mam nadzieję, że będą zmiany, które rozwieją wątpliwości wszystkich, w tym prezydenta, jeżeli chodzi o konstytucyjność zapisów”.
Krytycznie o ponownym skierowaniu identycznej regulacji wypowiedział się rozmówca z Pałacu Prezydenckiego:
„To komedia, to zupełna powtórka tego, co było. To polityczny spektakl, że ceny paliwa mogą być tańsze, ale przez prezydenta nie są. Pewnie będzie powtórka z decyzji prezydenta, a mogli nas zapytać”.
Konstrukcja 60-procentowej daniny i dotychczasowe interwencje na rynku paliw
Projektowana ustawa przewiduje 60-procentową stawkę podatku, która nie obejmie całego wyniku spółek, lecz nadwyżkę przychodów wynikającą z różnicy między bieżącymi wynikami a średnią marżą ze sprzedaży z 2025 roku podwyższoną o 20 proc. Rząd odpiera zarzuty o retroaktywność, wskazując na nadzwyczajny kryzys wywołany wojną USA z Iranem oraz powołując się na analogiczne regulacje wdrożone przez gabinet Prawa i Sprawiedliwości w 2022 roku.
Dotychczasowe mechanizmy osłonowe rządu polegały w marcu 2026 roku na obniżeniu stawki VAT z 23 do 8 proc., ścięciu akcyzy o 29 gr na litrze benzyny i 28 gr na litrze oleju napędowego oraz wprowadzeniu urzędowych cen maksymalnych wyznaczanych przez ministra energii. W sierpniu program wznowiono w węższym zakresie od 13 do 31 sierpnia, wprowadzając jedynie preferencyjny VAT oraz regulację stawek na stacjach bez modyfikacji akcyzy. Nowa ustawa podatkowa ma zostać poddana przyspieszonej procedurze parlamentarnej w Sejmie i Senacie, aby umożliwić jej wejście w życie na początku listopada.
