
Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Premier Donald Tusk zaapelował do prezydenta Karola Nawrockiego o podpisanie regulacji, obiecując, że środki pozwolą na wdrożenie kolejnego programu CPN – „Ceny Paliw Niżej”. Kancelaria Prezydenta już sygnalizuje, że nie zgodzi się na wprowadzenie nowego podatku. Zbigniew Bogucki ostrzegł na antenie Polsat News, że dodatkowe obciążenie koncernów może zostać przerzucone na konsumentów przez wzrost cen detalicznych.
W nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych szef rządu zwrócił uwagę na wysokie zyski koncernów paliwowych, zarzucając im „zarabianie na kryzysie”.
„Jest Saudi Aramco, jest MOL, jest BP, jest Circle K. Oni wszyscy zarabiają na kryzysie paliwowym bardzo duże pieniądze, a my tracimy” – stwierdził premier.
Ostrzegł przy tym, że bez wprowadzenia dodatkowego podatku w budżecie nie będzie środków na kolejny program CPN, czyli obniżenie cen paliw na stacjach o część VAT lub akcyzę – jak w poprzednich miesiącach.
„Więc chyba nie ma się nad czym zastanawiać. Prezydencie, podpisuj” – zaapelował Donald Tusk do prezydenta Karola Nawrockiego.
Szef KPRP o pomyśle rządu: Jeśli podniesie się podatki, firmy przerzucą je na konsumentów
Nowy projekt jest jednak bardzo podobny do regulacji, którą prezydent wcześniej skierował do Trybunału Konstytucyjnego w ramach kontroli prewencyjnej. Przewidziano w nim aż 60-procentowy podatek od nadwyżki przychodów ponad poziom wynikający ze specjalnej marży referencyjnej. Wątpliwości dotyczyły m.in. działania wstecznego projektu – przepisy miały wejść w życie w sierpniu, ale obejmować dochody uzyskiwane już od marca, czyli mniej więcej od początku wojny pomiędzy USA i Izraelem a Iranem. Prezydent uznał takie rozwiązanie za niedopuszczalne.
Kancelaria Prezydenta krytykuje argumentację rządu, który kusi Polaków obniżeniem cen paliw na stacjach.
„Jeżeli są jakieś kłopoty, to premier Tusk nie mówi, jak on je rozwiąże, tylko mówi tak, że jeżeli czegoś prezydent nie zrobi, będzie to jego wina. Ja bym oczekiwał, że to Donald Tusk, który mówił, że on ma wszystkie instrumenty, wie o tym, bo był premierem, jak to zrobić, żeby paliwo było po 5,19” – powiedział Zbigniew Bogucki, na antenie Polsat News. Szef KPRP nawiązał do obietnicy premiera z czasów kampanii wyborczej przed wyborami w 2023 roku, gdy obiecywał, że paliwo będzie kosztowało 5,19 zł za litr.
„Jeżeli podniesie się podatki firmom – i tym wielkim, i mniejszym polskim firmom – to firmy przerzucą te koszty na innych” – wyjaśnił Bogucki.
Źródło: money.pl
