
Wielu katolików sądzi, że nie może przyjmować komunii, jeżeli wcześniej nie było u spowiedzi. To powszechnie powielany mit, czy może jednak prawda? Wszelkie wątpliwości w tej kwestii rozwiał słoweński arcybiskup Stanisław Zory – metropolita Lublany. Kapłan podkreślił, że nie we wszystkich przypadkach spowiedź jest konieczna do przyjęcia hostii eucharystycznej, a niejednokrotnie… grzechy odpuszczają się poprzez sam udział we mszy! Więcej o tym poniżej.
Arcybiskup Stanisław Zory rozpoczął analizę problemu od uszeregowania różnych aspektów wiary katolickiej według hierarchii ważności. Podkreślił, że najważniejszą rolę w życiu Chrześcijanina ma Eucharystia, czyli sednem wiary jest msza święta. Aby w pełni uczestniczyć w mszy świętej, konieczne jest przyjęcie komunii, która jest jej istotą.
Pomimo tego wielu wiernych niejednokrotnie bierze udział w Eucharystii, ale nie przyjmuje komunii, gdyż wierzy, że „nagromadzone grzechy” nie pozwalają na przyjęcie jej z czystym sumieniem. Okazuje się, że nie zawsze jest to przeszkoda.
Nie chodzisz do komunii bez spowiedzi? To błąd! Chyba że na sumieniu masz grzech ciężki
Według Zorego liczy się ciężar popełnionego grzechu. Jak wyjaśnia arcybiskup – komunii nie można przyjąć, jeżeli ma się świadomość popełnienia grzechu ciężkiego. Grzechem ciężkim są m.in. zabójstwo, aborcja, cudzołóstwo, poważne oszustwo, kradzież znacznej wartości, świętokradztwo, bluźnierstwo, okultyzm, apostazja. Co ważne, grzech ciężki nie jest tożsamy z grzechami głównymi!
Najbardziej zaskakujące są jednak słowa arcybiskupa, wedle których część grzechów zostaje odpuszczona bez spowiedzi – poprzez sam udział we mszy świętej, wypowiedzenie „Panie, nie jestem godzin” tuż przed komunią, a potem jej przyjęcie. Są to tzw. grzechy codzienne – np. wspomniane grzechy główne, czyli m.in. chciwość, łakomstwo, lenistwo, zazdrość i gniew.
Źródło: WP Kobieta

