
Creative Commons Attribution 4.0
Europoseł Grzegorz Braun wywołał falę kontrowersji podczas swojej nieoficjalnej wizyty w Wilnie, gdzie pojawił się na tradycyjnej Paradzie Polskości.
REKLAMA
Choć lider Konfederacji Korony Polskiej nie otrzymał na to wydarzenie formalnego zaproszenia, chętnie pozował do zdjęć z uczestnikami pochodu, a następnie udzielił litewskiemu nadawcy publicznemu LRT wywiadu, który odbił się szerokim echem w mediach obu krajów. W rozmowie tej polityk zdecydowanie zakwestionował dotychczasowy kurs polityki zagranicznej prowadzonej przez Warszawę oraz Wilno, oskarżając oba rządy o celowe dążenie do konfliktu zbrojnego.
Braun w ostrych słowach ocenił wsparcie udzielane Ukrainie przez sąsiednie państwa, argumentując, że działania te godzą w bezpośrednie bezpieczeństwo obywateli. Jak oświadczył europoseł: „Zachęcam do deeskalacji, a nie eskalacji, bo nie możemy dopuścić do tego, by nasze narody były wpychane w ten konflikt. Wilno i Warszawa podżegają do wojny, co z całą pewnością nie jest w interesie poczciwych Polaków i Litwinów. Ja tymczasem podżegam do pokoju”.
Stanowcze reakcje Brauna
W odpowiedzi na pytania dziennikarki Grzegorz Braun przeszedł do ataku personalnego, sugerując jej hipokryzję i nawołując do osobistego zaangażowania na linii frontu.
REKLAMA
„Dlaczego ja panią widzę tutaj, w Wilnie, a nie na froncie donieckim? Proszę się spieszyć, proszę z własnej kieszeni sypać jeszcze więcej do ukraińskiej studni bez dna” – mówił polityk do mikrofonu, krytykując finansowe zaangażowanie państw zachodnich w pomoc militarną dla ukraińskiego wojska.
Kontynuując swój wywód w podobnym tonie, dodał również: „Jeśli jest pani taka dzielna i taka wyrywna, to proszę walczyć o te, moim zdaniem, fałszywe cele. Proszę nie wpychać ani Polaków, ani Litwinów pod ciężarówkę z gruzem”.
