
REKLAMA
Niezwykle brutalne kulisy zbrodni popełnionej przez Michała O. wyszły na jaw po zabezpieczeniu mieszkania w Ostrowcu Świętokrzyskim, z którego rano wywieziono ciała jego najbliższych. Jak nieoficjalnie ustalono, zamachowiec z zimną krwią zastrzelił swoich rodziców oraz 21-letnią siostrę Magdę, oddając do każdej z ofiar po dwa strzały w głowę.
Z ustaleń śledczych wynika, że do egzekucji 52-letnich Janusza i Renaty oraz ich córki doszło najprawdopodobniej w trakcie ich snu. Młody mężczyzna w swoim amoku nie oszczędził nawet domowych zwierząt, zabijając strzłami z broni palnej dwa koty należące do rodziny.
REKLAMA
Mimo że na miejscu zbrodni zabezpieczono siedem sztuk broni oraz sporą ilość amunicji, żaden z sąsiadów w bloku nie słyszał niepokojących odgłosów.
Milczenie sąsiadów i prostowanie nieoficjalnych doniesień
Przesłuchani mieszkańcy bloku opisywali rodzinę jako spokojną i niewzbudzającą podejrzeń, podkreślając brak jakichkolwiek wcześniejszych sygnałów o posiadanym w mieszkaniu arsenale. Sam Michał O. pracował na warsztacie w miejscowych zakładach materiałów ogniotrwałych, gdzie uchodził za cichego i skrytego pracownika.
Prokuratura w Kłocku oraz Kielcach obaliła przy tym krążące w sieci plotki o rzekomych dawnych przestępstwach mężczyzny, potwierdzając brak śladów wskazujących na jego wcześniejsze konflikty z prawem. Śledczy nie ujawnili również żadnych dowodów na aktywną działalność polityczną lub ekstremistyczną sprawcy w jego miejscu zamieszkania, zapowiadając szczegółowe sekcje zwłok w celu dokładnego ustalenia godziny zbrodni.
REKLAMA
