
Audyty przeprowadzane w spółkach z udziałem Skarbu Państwa ujawniły szczegóły zatrudnienia osoby blisko związanej z liderem Prawa i Sprawiedliwości w grupie ubezpieczeniowej PZU.
REKLAMA
Z ustaleń wynika, że były asystent prezesa Prawa i Sprawiedliwości otrzymał w ramach pełnionych obowiązków doradczych wynagrodzenie sięgające blisko 1,4 miliona złotych. Największe emocje budzi jednak fakt, że tak wysokie apanaże zostały wypłacone przy znikomym zaangażowaniu pracownika w codzienne funkcjonowanie firmy.
Analiza zapisów z kart wejściowych oraz logowań do systemów wykazała, że w całym okresie zatrudnienia osoba ta przebywała w siedzibie spółki łącznie jedynie przez 37 godzin.
Sprawa jest badana
Sytuacja ta jest obecnie analizowana pod kątem gospodarności oraz zasadności wydatkowania środków publicznych. WP wskazuje, że przypadek ten może stanowić jaskrawy przykład tworzenia fikcyjnych lub skrajnie nieproporcjonalnych etatów dla osób powiązanych politycznie.
REKLAMA
Przedstawiciele obecnych władz spółki oraz kontrolerzy zwracają uwagę na brak merytorycznych dowodów potwierdzających wykonanie konkretnych prac doradczych, które uzasadniałyby tak wysoką skalę zarobków. Całość sprawy wpisuje się w szerszy kontekst rozliczania mechanizmów kadrowych w państwowych gigantach finansowych, gdzie w minionych latach miało dochodzić do zatrudniania osób bez realnego zaangażowania w rozwój instytucji.
Obecnie trwają czynności mające na celu ustalenie odpowiedzialności osób decyzyjnych odpowiedzialnych za podpisanie tych kontrowersyjnych umów.
