
Sławomir Mentzen został dziś zatrzymany na lotnisku w Londynie z powodów – jak twierdzi – politycznych. Poseł Konfederacji poinformował w mediach społecznościowych, że Brytyjczycy nie chcieli wpuścić go do kraju, bo obawiali się, że będzie przemawiał na wiecu politycznym. „To upadające państwo nie ma problemu z tym, że jest kolonizowane przez Hindusów i Arabów, ale ma problem z tym, że mogłem chcieć coś komuś tutaj powiedzieć” – skomentował kąśliwie lider Konfederacji.
REKLAMA
Polityk sam poinformował o zdarzeniu w piątek, 8 maja, w mediach społecznościowych.
„Zostałem dziś zatrzymany na ponad trzy godziny na lotnisku w Londynie, ponieważ Brytyjczycy bali się, że będę przemawiał na jakimś spotkaniu politycznym, na które nawet się nie wybierałem. To upadające państwo nie ma problemu z tym, że jest kolonizowane przez Hindusów i Arabów, ale ma problem z tym, że mogłem chcieć coś komuś tutaj powiedzieć” – napisał Sławomir Mentzen w serwisie X.
W dalszej części wpisu polityk Konfederacji wyjaśnił, że do Wielkiej Brytanii przybył z wizytą prywatną – wraz z żoną i dziećmi mieli tam spędzić wspólny weekend.
REKLAMA
„Gdy przechodziliśmy przez kontrolę paszportową, zostałem zatrzymany do wyjaśnienia. Zapewnili mnie, że potrwa to krótko. I rzeczywiście, dla wszystkich innych zatrzymanych, trwało to krótko. Znalazłem się bez żadnych informacji w pomieszczeniu z przybyszami z Bliskiego Wschodu. Co parę minut do któregoś z nich przychodził funkcjonariusz, wyjaśniał jakieś problemy, dopytywał co robili w Iranie i Afganistanie, po czym gdzieś razem wychodzili. A ja siedziałem bez żadnych wyjaśnień” – relacjonuje Mentzen w mediach społecznościowych.
Mentzen zatrzymany na lotnisku w Londynie. Funkcjonariusz sam nie wiedział, w czym jest problem
Potem nastąpiła konsternacja, bo – jak opisuje polityk – miał do niego podejść funkcjonariusz, który stwierdził, że… właściwie nie wie, czego dotyczy problem i dlaczego doszło do zatrzymania.
„W tym momencie zrobiło się groteskowo. Po chwili dodał, że jakaś organizacja (funkcjonariusz mówił, że nie wie jaka) oznaczyła mnie i oni muszą mnie teraz zatrzymać. Powiedział też, że wysłał maila, żeby się dowiedzieć, co dalej z tym zrobić. Bo on nie wie w czym jest problem, ani nawet kto ma ze mną problem. Po kolejnej godzinie zostałem poproszony o odpowiedzi na kilka pytań od tej tajemniczej organizacji. Pytali po co tu przyleciałem, gdzie nocuję, co będę robił” – wyjaśnił Mentzen.
REKLAMA
Miało paść także pytanie o to, czy zamierza wziąć udział w jakichkolwiek wiecach politycznych na terenie Wielkiej Brytanii.
„Wyglądała na niedowierzającą, gdy odpowiedziałem, że nie. Przyleciałem po prostu prywatnie z rodziną na weekend. Nie byłem zaskoczony, że chodzi im o moje poglądy. Już kilka lat temu problemy z wjazdem mieli przecież Rafał Ziemkiewicz i Janusz Korwin-Mikke. W połowie trzeciej godziny pilnujący mnie strażnicy zaczęli mnie dopytywać, kim ja jestem i skąd przyleciałem, skoro mnie tu tyle trzymają. Nie mogli uwierzyć, że jestem tylko politykiem z Polski. Nietypowe było nie tylko to, że siedziałem tam tak długo, ale też to, że byłem jedynym zatrzymanym w tym czasie Europejczykiem” – podkreślił lider Konfederacji.
Cała sytuacja miała trwać trzy godziny. Po tym czasie Mentzenowi zwrócono dokumenty i pozwolono wjechać do kraju. Nie dowiedział się jednak, co było powodem zatrzymania. Polityk stwierdził, że Wielka Brytania stała się „państwem totalitarnym”.
REKLAMA
„Zmarnowali mi dzień z rodziną w Londynie i nie dowiedziałem się nawet o co chodzi. Wielka Brytania jest państwem totalitarnym. Prawdopodobnie, gdybym miał w planach jakieś publiczne spotkanie, nie wpuściliby mnie. Ktoś uznał, że prewencyjnie należy odmówić mi wjazdu do kraju, bo możliwe, że powiem coś, czego nie powinno się tu mówić. Mają tu prewencyjną cenzurę polityczną” – stwierdził Sławomir Mentzen.
Mentzen: Gdybym po prostu przypłynął tu na pontonie, nie miałbym problemu z dostaniem się do Wielkiej Brytani
Długi wywód polityk Konfederacji zakończył ostrą krytyką podejścia Wielkiej Brytanii do kwestii migracji. Stwierdził m.in., że „gdyby przypłynął tam na pontonie”, nie miałby takich problemów, jakich doświadczył w piątek.
„Zostałem zatrzymany w sumie nie wiem za co. Za domaganie się niskich i prostych podatków? Za zwalczanie Zielonego Ładu? Za sprzeciw wobec masowej imigracji? Za krytykę ludobójstwa w Gazie? Każdy kraj powinien mieć oczywiście swobodę w decydowaniu, kogo u siebie chce gościć. Ja nie chcę w Polsce imigrantów z krajów dzikich, nie chcę morderców i gwałcicieli. Brytyjczycy nie chcą ludzi o moich poglądach. Gdybym po prostu przypłynął tu na pontonie razem z jakimiś Afrykańczykami, nie miałbym problemu z dostaniem się do Wielkiej Brytanii. Nielegalni imigranci, przestępcy i w zasadzie każdy, kto chce, jest tu mile widziany. To jest dla nich w porządku. Nie w porządku jest polityk z Polski, który chciał spędzić weekend z rodziną w Londynie. Bo jeszcze przypadkiem by coś komuś powiedział. Na takie niegodziwości nie ma miejsca w Wielkiej Brytanii” – skwitował prawicowy polityk.
REKLAMA
Zostałem dziś zatrzymany na ponad trzy godziny na lotnisku w Londynie, ponieważ Brytyjczycy bali się, że będę przemawiał na jakimś spotkaniu politycznym, na które nawet się nie wybierałem.
To upadające państwo nie ma problemu z tym, że jest kolonizowane przez Hindusów i Arabów,…
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) May 8, 2026
