Strona głównaWiadomościMatka zgłosiła porwanie, a córki... na zakupach! Cała policja na nogach

Matka zgłosiła porwanie, a córki… na zakupach! Cała policja na nogach

Morderstwo w Jarocinie
fot. Pixabay

Dwie nastolatki z Trójmiasta wywinęły swojej matce niezły numer. Po wezwaniu taksówki kobieta wyszła na chwilę z pojazdu, zostawiając tam córki i swój telefon. Gdy wróciła, ani pojazdu, ani dziewczyn już tam nie było. Zniknął też jej telefon. Kobieta musiała dojechać na komisariat policji inną taksówką, aby zgłosić podejrzenie uprowadzenia nastolatek. Na szczęście sytuacja zakończyła się szczęśliwie, a dziewczęta będą miały nauczkę na przyszłość.

REKLAMA

Do zdarzenia doszło w poniedziałek, 4 kwietnia. Około godz. 15:00 na komisariat policji w Gdańsku zgłosiła się kobieta, która twierdziła, że jej dzieci – dziewczyny w wieku 14 i 17 lat – mogły zostać uprowadzone przez taksówkarza.

Matka „zaginionych” nastolatek powiedziała policjantom, że zamówiła dla całej trójki taksówkę, po czym wyszła na chwilę z pojazdu, aby wypłacić pieniądze z bankomatu. Gdy wróciła, samochodu już nie było. Nie widziała też nigdzie w pobliżu swoich córek. Sytuacja wydawała się tym poważniejsza, że kobieta nie mogła spróbować się skontaktować z dziewczynami, gdyż jej telefon został w feralnej taksówce.

Do uprowadzenia nie doszło. Nastolatki porwał… zakupowy szał

„Matka inną taksówka przyjechała na najbliższy komisariat policji i złożyła zawiadomienie o możliwości uprowadzenia córek. Natychmiast rozpoczęto intensywne poszukiwania, zarządzono też blokady dróg na terenie województwa pomorskiego. Jednocześnie policjanci sprawdzali różne wersje zdarzenia” – przekazał w rozmowie z „Faktem” Mariusz Chrzanowski z gdańskiej policji.

REKLAMA

Po około dwugodzinnych poszukiwaniach na jaw wyszło, gdzie znajdowały się i co robiły nastolatki. Okazało się, że dziewczyny nie zostały przez nikogo porwane, a po prostu… odjechały z miejsca bez matki. Jak przekazał Chrzanowski – nastolatki same opłaciły przejazd i udały się do galerii handlowej na zakupy. Nie mogły powiadomić o tym matki, gdyż jej telefon został w taksówce.

Policjant podkreślił, że pomimo tego, jak brzmi cała historia, funkcjonariusze potraktowali zgłoszenie i poszukiwania nastolatek zgodnie z procedurami w takich wypadkach. „Sam śmiałem się z ulgi i radości, jak to się zakończyło, bo zgłoszenie brzmiało bardzo poważnie” – przyznał Mariusz Chrzanowski.

Źródło: Fakt.pl

REKLAMA

Zobacz również
REKLAMA
REKLAMA