
Minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz podczas obchodów Święta Wojska Polskiego bronił hasła „Polska SAFE”, które chwilę wcześniej skrytykował prezydent Karol Nawrocki. Szef MON wyjaśnił, że skrót oznacza po polsku „Sojusze”, „Armię”, „Fabryki” i „Europę”. Podczas sobotniej defilady szef MON zapowiedział dalsze zwiększenie liczebności i zdolności polskich sił zbrojnych.
„Musimy mieć, drodzy Państwo, świadomość, że na sztandarach Wojska Polskiego od wieków wypisane są Bóg, Honor i Ojczyzna, a nie SAFE. Bóg, Honor i Ojczyzna” – powiedział prezydent Karol Nawrocki przy warszawskiej Wisłostradzie
Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz nie pozostał mu dłużny na długo. Zaraz po wystąpieniu głowy państwa zabrał głos i stanął w obronie „SAFE”.
„Można by dziś zapytać, dlaczego na tegorocznym Święcie Wojska Polskiego stoimy pod hasłem >>Polska SAFE<<? Zasadne pytanie. Dlaczego w 106. rocznicę zwycięskiej Bitwy Warszawskiej jest to angielskie słowo? Odpowiem po polsku: „S” – jak Sojusze, „A” – Armia, „F” – Fabryki, „E” – Europa. Cztery filary, cztery wyrazy. Nie na sprzedaż i nie do zastąpienia” – powiedział szef resortu obrony.
To zwłaszcza jednego z tych elementów, właśnie sojuszy, Polsce – zdaniem Kosiniaka-Kamysza – zabrakło podczas Bitwy Warszawskiej z 1920 roku. Mimo uzyskania potężnego wsparcia w amunicji z Węgier, w tamtym czasie Polska nie pozostawała w żadnym formalnym sojuszu.
Kosiniak-Kamysz: w NATO Polska nie jest podwykonawcą, tylko liderem
Szef MON przekonywał, że w Sojuszu Północnoatlantyckim Polska nie jest „podwykonawcą”, tylko „liderem”. „Polski żołnierz stoi tam, gdzie Europa jest najcieńsza. Stoi na miejscu, gdzie trzeba największej odwagi. Polskie sojusze to nie jest pytanie państwa polskiego, to nie jest to, o co prosimy. Polska jest w NATO i nie jest podwykonawcą. Jest liderem – nie tylko wydatków, ale i odwagi w działaniu” – stwierdził minister. Podkreślił przy tym, że polscy żołnierze uczestniczą obecnie w misjach na Łotwie, w Rumunii i Turcji, a państwo rozwija również program Tarczy Wschód.
Według ministra liczebność polskiej armii wzrosła w ciągu sześciu lat ze 110 tys. do 220 tys. żołnierzy zawodowych. Docelowo siły zbrojne mają liczyć 300 tys. żołnierzy czynnych oraz 200 tys. rezerwy wysokiej gotowości – razem pół miliona żołnierzy.
