
Kancelaria Prezydenta przygotowała swoją wersję programu „CPN – Ceny Paliw Niżej”, którą już dwukrotnie w tym roku, w różnych wersjach, rząd zastosował wobec dostawców paliw. Prezydencki „PKN – Paliwo Kosztuje Normalnie” ma dać rządowi narzędzia do reagowania na nadzwyczajne zakłócenia na rynku paliw. Projekt zakłada m.in. możliwość ograniczenia marż, obniżenia akcyzy i VAT oraz wprowadzenia cen maksymalnych.
„Ustawa >>Paliwo kosztuje normalnie<< została złożona. Teraz ruch należy do rządzących. Zamiast tłumaczyć Polakom, dlaczego paliwo musi być drogie, mogą poprzeć rozwiązania, które obniżą ceny na stacjach. Wystarczy obniżyć marże koncernów” – przekazał szef Gabinetu Prezydenta Paweł Szefernaker we wpisie na platformie X.
Ustawa „Paliwo kosztuje normalnie” została złożona. Teraz ruch należy do rządzących. Zamiast tłumaczyć Polakom, dlaczego paliwo musi być drogie, mogą poprzeć rozwiązania, które obniżą ceny na stacjach. Wystarczy obniżyć marże koncernów. pic.twitter.com/j3cbAa8Esb
— Paweł Szefernaker 🇵🇱 (@szefernaker) September 18, 2026
Projekt ma na celu walkę z nadzwyczajnymi zakłóceniami na rynku, za jakie uznaje wzrost średniej ceny ropy Brent na giełdzie ICE Futures Europe o co najmniej 20 proc. w ciągu 14 dni w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. W takiej sytuacji możliwe byłoby wprowadzenie ograniczeń dotyczących marż rafineryjnych, importowych i sprzedażowych.
Marże miałyby być określane kwotowo, a nie procentowo. Według założeń ma to pozwolić oddzielić wysokość marży od zmian cen surowca. Projekt przewiduje również system raportowania marż oraz kary administracyjne za stosowanie stawek wyższych od ustalonych maksymalnych poziomów.
Pałac Prezydencki przedstawił swoje „PKN”. Obniżka cen paliw miałaby ulżyć Polakom i obniżyć inflację
Łatwiej byłoby także wprowadzać ceny maksymalne – mechanizm już stosowany przez rząd pod koniec sierpnia, a przedtem także między marcem a czerwcem. Podstawą miałoby być rozporządzenie ministra energii. Takie rozporządzenie mogłoby obowiązywać przez miesiąc, z możliwością kolejnych przedłużeń do łącznego okresu 12 miesięcy. Minister mógłby również czasowo obniżać akcyzę. Projekt zakłada ponadto czasowe zwolnienie sprzedaży detalicznej benzyny, diesla i biokomponentów z podatku od sprzedaży detalicznej.
W uzasadnieniu projektu wskazano, że paliwa stanowią około 5,5 proc. koszyka inflacji CPI. Według wyliczeń obniżenie ich ceny o około 2 zł za litr, przy założeniu obecnych cen na poziomie około 9 zł za litr dla diesla i około 8 zł dla benzyny, oznaczałoby spadek cen paliw o 22-25 proc. W ocenie autorów projektu mogłoby to obniżyć wskaźnik CPI o około 1,2 pkt proc. – z 3,4 proc. w sierpniu 2026 r. w okolice lub poniżej celu inflacyjnego Narodowego Banku Polskiego wynoszącego 2,5 proc.
Ustawa Nawrockiego obniżyłaby ceny paliw nawet o 2,60 zł. Orlen sceptyczny
Projekt jest przedstawiany jako alternatywa dla rządowego programu „Ceny Paliw Niżej”, który premier Donald Tusk obiecał niedawno przywrócić, ale pod warunkiem, że prezydent podpisze ustawę wprowadzającą podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. W piątek Sejm uchwalił projekt. W następnej kolejności ustawa trafi na biurko Nawrockiego. Poprzednią wersję tych przepisów prezydent Karol Nawrocki skierował w lipcu do Trybunału Konstytucyjnego, wskazując, że przepisy miały – wbrew zasadom – działać wstecz.
Źródło: PAP
