Władimir Putin
fot. Twitter

Według rosyjskiego politologa, użycie przez Federację Rosyjską broni jądrowej na Ukrainie mogłoby spowodować szok wśród państw zachodnich, które odpowiedziałyby tym samym, uderzając pociskami jądrowymi w terytorium rosyjskie. Miałoby to mieć na celu wyeliminowanie Władimira Putina. W ostatnim czasie prezydent Rosji nieco przyhamował z „atomowymi groźbami”.

Dmitrij Piontkowski to znany rosyjski politolog, który od początku inwazji na Ukrainę krytykuje posunięcia własnego kraju i Władimira Putina. W wywiadzie dla ukraińskiego portalu „Gordon.ua” politolog mówił o zagrożeniach dla Ukrainy, w tym o ryzyku ataku jądrowego ze strony Rosji.

O ile w mediach i z ust polityków możemy usłyszeć wypowiedzi, bazujące na narracji, że „Putin jest szaleńcem”, o tyle Piontkowski nie jest tego samego zdania. Jak mówił – użycie broni atomowej to „jedyna zbrodnia wojenna, której Rosjanie jeszcze nie popełnili”. I zdaniem politologa nie popełnią. Według Piontkowskiego Rosjanie bardzo dobrze zdają sobie sprawę, że wojna atomowa jest zwyczajnie nie możliwa i wiedzą, że w takiej wojnie nie ma zwycięzców.

„Mówiąc prościej: po prostu zginiesz, jeśli użyjesz taktycznej broni nuklearnej” – miał zwrócić się do Putina.

Piontkowski uważa, że NATO zmiotłoby rosyjską armię. „Jeśli 16 HIMARS zmieniło sytuację na polu bitwy…”

Jak tłumaczył ukraińskiemu portalowi Piontkowski – strategia prezydenta Rosji była rozwijana od 15 lat. I – jak się okazuje – przez 15 lat był w błędzie. Liczył na to, że zachód się załamie i wycofa tylko po usłyszeniu groźby o użyciu taktycznej broni jądrowej. Takich gróźb były już dziesiątki, a mimo to zachód nie zareagował tak, jak liczył na to Putin. Musiał zmienić strategię.

„Groził Europie przez kilka dni, że wypuszcza na nich radioaktywną chmurę, ale oczywiście nie jest winny tego, winna jest Ukraina” – mówi politolog.

Podobnie jak fiaskiem okazała się strategia „odstraszania” taktyczną bronią jądrową, taką samą porażką są całe siły zbrojne Federacji Rosyjskiej – jeszcze nie tak dawno szumnie określane mianem „drugiej armii świata”.

„Jeśli 16 HIMARS zmieniło sytuację na polu bitwy, to czy możesz sobie wyobrazić, co się stanie, jeśli włączy się cała odległa siła ognia NATO? Po prostu spalą rosyjską grupę w kilka godzin” – powiedział Piontkowski dla „Gordon.ua”.

Podziel się:

Obserwuj nas w Google News i bądź na bieżąco!

→ Wejdź i naciśnij gwiazdkę