szczur
fot. Unsplash

Istna plaga! Szczury spacerują sobie w towarzystwie ludzi, nawet w najruchliwszych punktach dzielnicy. Tak sytuację opisują mieszkańcy warszawskiej Pragi-Północ – przekazał Super Express. Gryzonie nie boją się ludzi, to okupacja!

Super Express dotarł do mieszkańców warszawskiej Pragi, którzy zmagają się już nie tylko z epidemią, ale też z nową plagą. Ludzie z dzielnicy mówią, że szczury wcale nie boją się ludzi. Hasają po okolicy w poszukiwaniu jedzenia – zaglądają do kartonów z żywnością na chodnikach. Jakby tego było mało… są wielkie! Mówi się, że niektóre osiągają rozmiary kotów!

„Gdy wyglądam z balkonu na dół, to widzę, jak się dosłownie trawnik trzęsie!” – opisuje mieszkaniec.

Zarzewiem wojny prasko-szczurzej stał się główny Grochowa – Rondo Wiatraczna. Mieszkańcy rozkładają wszędzie trutki na szczury, jednak nic to nie daje. Te gryzonie są bardzo inteligentne i potrafią zwęszyć zagrożenie na podstawie wcześniejszych doświadczeń. Ekipa Super Expressu twierdzi, że wcale nie trzeba się bardzo postarać, aby spotkać te małe (w tym wypadku może to być niewłaściwe określenie) szkodniki. W ciągu godziny – jak zrelacjonowali – naliczyli pięć osobników.

Winą za plagę mieszkańcy obarczają nieopróżnione śmietniki pełne resztek żywności, którą wyrzucają miejscowe lokale. Szczury są już tak bezczelne i nieustraszone, że wchodzą do wnętrza galerii handlowych, aby tam polować na swój łup w postaci pokarmu.

„Wcześniej ich tu nie było. Pojawiły się dopiero w tym roku” – powiedział „Super Expressowi” dozorca, pracujący przy ul. Grochowskiej 207.

Obserwuj nas w Google News i bądź na bieżąco!

→ Wejdź i naciśnij gwiazdkę