
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała w ubiegły piątek we współpracy z policją obywatela Rosji, który miał przygotowywać się do zabójstwa obywatela USA ukraińskiego pochodzenia. Do zamachu miało dojść w Warszawie. ABW dokonało zatrzymania Rosjanina w porozumieniu ze służbami z USA.
O zatrzymaniu poinformował w czwartek podczas konferencji prasowej w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w Warszawie premier Donald Tusk. Według szefa rządu zatrzymany został zwerbowany przez rosyjskie służby, a jego zadaniem było wykonanie „egzekucji” na obywatelu USA, który posiadał także obywatelstwo ukraińskie. Tusk określił potencjalną ofiarę jako osobę „niewygodną z punktu widzenia reżimu Putina”.
„Dzięki naprawdę błyskotliwej akcji naszych służb 7 sierpnia zatrzymaliśmy obywatela Rosji, zwerbowanego przez rosyjskie służby, którego zadaniem było wykonanie egzekucji na obywatelu USA ukraińskiego pochodzenia” – powiedział Tusk. Jak dodał, do zamachu nie doszło, ponieważ ABW i policja udaremniły go „w ostatniej chwili”.
Siemoniak: Operacja była realizowana we współpracy ze służbami USA
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak doprecyzował, że do egzekucji miało dojść na terenie Polski, a dokładniej w Warszawie. „Operacja była realizowana we współpracy ze służbami USA” – ujawnił Siemoniak.
Donald Tusk stwierdził, że była to pierwsza taka sytuacja, kiedy zamachowiec powiązany z Rosją próbował zabić Amerykanina w Polsce.
„Jest to pierwsza taka sytuacja, że ktoś na zlecenie rosyjskie decyduje się na zamach wobec obywatela amerykańskiego na terenie innego kraju NATO, właśnie na terenie Polski, na terenie Warszawy” – powiedział.
Premier ostrzegł, że reżim Władimira Putina będzie próbował „likwidować niewygodnych ludzi” w różnych miejscach na świecie.
