
Nowelizacja przepisów o utrzymaniu czystości i porządku w gminach nałożyła na samorządy bezwzględny obowiązek przeprowadzania kontroli każdej nieruchomości wyposażonej w szambo lub przydomową oczyszczalnię ścieków przynajmniej raz na dwa lata.
REKLAMA
Działania te przestały mieć charakter uznaniowy, ponieważ gminy podlegają teraz rygorystycznemu obowiązkowi sprawozdawczemu wobec Inspekcji Ochrony Środowiska. Za zaniechania w nadzorze nad gospodarką ściekową na poziomie lokalnym samorządy narażają się na dotkliwe kary finansowe nakładane przez Wody Polskie, które mogą sięgać nawet pięćdziesięciu tysięcy złotych. W konsekwencji urzędnicy w całej Polsce, w tym w warszawskich dzielnicach takich jak Wawer, Białołęka czy Wesoła, rozpoczęli systematyczną weryfikację dokumentacji posiadanej przez właścicieli domów jednorodzinnych.
Jak uniknąć kary?
Najistotniejszą zmianą w obecnym systemie kontroli jest przejście na analitykę opartą na twardych danych pochodzących z przedsiębiorstw wodociągowych. Urzędnicy zestawiają ilość pobranej przez dane gospodarstwo domowe wody z objętością ścieków faktycznie wywiezionych i udokumentowanych fakturami.
Przyjmuje się statystyczne zużycie wody na poziomie od trzech do czterech metrów sześciennych miesięcznie na osobę. Oznacza to, że czteroosobowa rodzina generuje w ciągu miesiąca od dwunastu do szesnastu metrów sześciennych nieczystości. Jeżeli faktury za wywóz opiewają na mniejsze kwoty, urzędnik uznaje, że część ścieków została usunięta w sposób nielegalny.
REKLAMA
Jedyną skuteczną metodą odliczenia wody od bilansu ścieków jest posiadanie zaplombowanego i zgłoszonego do wodociągów podlicznika ogrodowego, który mierzy wodę zużytą bezpowrotnie do podlewania roślin czy mycia pojazdów.
