fot. Ministerie van Defensie | Domena Publiczna

Rosjanie znów testują cierpliwość obrony powietrznej NATO? A ta musi być przeogromna, bo – gdyby NATO zareagowało tak, jak pewnego razu Turcja (która, nota bene, także jest w NATO) – rosyjska maszyna nie wróciłaby już do bazy. Rosyjski śmigłowiec wleciał w strefę powietrzną Estonii, kraju bałtyckiego, który należy do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Wywołało to niepokój i oburzenie władz w Tallinie – pisze „Super Express”.

Rosjanie znów pałętają się tam, gdzie nie powinni. To częsta praktyka rosyjskich sił powietrznych. Swoimi maszynami Rosjanie często naruszają przestrzeń powietrzną krajów Sojuszu Północnoatlantyckiego. Raz mieli czelność przelecieć nawet nad okrętem, który uczestniczył w manewrach sojuszniczych. Tym razem nie użyli jednak szybkiego odrzutowca, a śmigłowca Mi-8, który wleciał sobie do Estonii – jak do siebie.

„Estonia uważa to za niezwykle poważny i godny ubolewania incydent, który jest również całkowicie nieakceptowalny. Do naruszenia doszło na południowym wschodzie Estonii, w pobliżu posterunku granicznego Koidula, gdy rosyjski śmigłowiec bez pozwolenia wszedł w estońską przestrzeń powietrzną” – napisano w komunikacie estońskiego resortu dyplomacji. (SE)

Rosyjski śmigłowiec wleciał w estońską strefę powietrzną. Bardzo mocna reakcja władz w Tallinie

Kolejny przypadek nonszalanckiego zachowanie rosyjskich sił powietrznych spotkał się ze zdecydowaną reakcją Ministerstwa Spraw Zagranicznych Tallina. Ambasador Rosji w Estonii został wezwany „na dywanik” do tamtejszego MSZ-etu. Władze kraju bałtyckiego złożyły na jego ręce oficjalny protest dyplomatyczny. Była to także kolejna okazja do potępienia przez Estonię inwazji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę – co służby dyplomatyczne tego kraju zrobiły.

Lekceważenie Państwa Bałtyckich przez Rosję może się jednak szybko skończyć. Incydent z rosyjskim śmigłowcem zbiegł się z oświadczeniem amerykańskiego sekretarze obrony Lloyda Austina, który zadeklarował podczas wizyty w Rydze (Łotwa), że Stany Zjednoczone mają zamiar przeprowadzać więcej wspólnych ćwiczeń z Bałtami. Łotyszom obiecał, że USA zwiększy swój kontyngent wojskowy w tym kraju. Co więcej, ma być to stały kontyngent, a nie rotacyjny – jak do tej pory.

Łotwa od dawna zabiega u USA o zwiększenie liczby wspólnych manewrów z amerykańską armią oraz o pomoc finansową, która miałaby być przeznaczona na wzmocnienie rodzimych sił zbrojnych i ochronę granicy. Ćwiczenia z Amerykanami mają służby oczywiście studzeniu zapędów Rosji.

Podziel się:

Obserwuj nas w Google News i bądź na bieżąco!

→ Wejdź i naciśnij gwiazdkę