REKLAMA

fot. Twitter

Przez ostatnie kilka miesięcy niemieccy widzowie mogli oglądać w swoim kraju reklamy, w których… promowano rekrutację do rosyjskiej armii! Niemieckie media donoszą, że telewizja „Kartina TV” z siedzibą w Wiesbaden swobodnie emituje nad Renem rosyjskie materiały propagandowe.

REKLAMA

O skandalicznym procederze informuje Ostsee-Zeitung. Dziennik opisał historię Inny Wiebe, która urodziła się w Charkowie na Ukrainie, ale od kilku lat mieszka w Niemczech. Podobnie jak wiele innych rosyjskojęzycznych mieszkańców RFN kobieta ogląda na co dzień telewizję właśnie w tym języku – m.in. Kartina TV.

Zdradziła, że subskrybuje program ze względu na ciekawe programy rozrywkowe. Tego, co pewnego razu zobaczyła na antenie stacji nie mogła jednak tolerować! W przerwie jej ulubionego show wyświetlono reklamę, w której… zachęcano do wstąpienia do rosyjskiej armii – tej samej, która stanowi zbrojne ramię rosyjskiej agresji na Ukrainę.

REKLAMA

„Tutaj wszyscy są jednością. Połącz się z ludźmi o podobnych poglądach. Rozumiemy cię” – głosiło hasło reklamy. Wyświetlono także symbol „Z”, który jednoznacznie odnosi się do wojny na Ukrainie. Rosjanie malowali tę literę na swoich pojazdach na początku agresji.

Na końcu reklamy wyświetlił się numer kontaktowy oraz informacja o „służbie w ramach kontraktu”. Informowano, że pensje „zaczynają się od 204 tys. rubli”, czyli ok. 9 tys. złotych.

REKLAMA

Ukrainka zobaczyła w niemieckiej telewizji reklamę… rosyjskiej armii! Zgłosiła sprawę służbom, ale stacja nic nie robi sobie z lokalnego prawa

Zszokowana tym co zobaczyła, Wiebe wraz z przyjaciółką postanowiły zgłosić sprawę niemieckim władzom.

Reklama mogła naruszyć niemiecki kodeks karny, w którym zapisano, że rekrutacja do zagranicznych sił zbrojnych jest w RFN przestępstwem. Fałszywe przedstawianie wojny jest natomiast niezgodne z Międzynarodowym Traktatem Medialnym – podaje „Tygodnik Solidarność”.

„O ile dane treści nie są specjalnie skierowane do Niemców za pośrednictwem oddzielnych programów, podlegają one jedynie prawu kraju pochodzenia i prawdopodobnie nie podlegają ściganiu w Niemczech. Mogą one jednak mieć konsekwencje dla platformy zgodnie z prawem medialnym” – mówi Martin Solmecke, prawnik z Kolonii.

Po reakcji Wiebie Kartina TV oświadczyła, że „odpowiednie klipy reklamowe zostały usunięte z treści jej bazy danych na żądanie, a reklamy w bieżącym programie są ściśle monitorowane”. Ale już zaledwie po kilku dniach niemieccy widzowie mogli znów zobaczyć reklamę rosyjskiego MON na kanale TNT, nadawanego w Niemczech przez Kartina TV. Zespół prasowy stacji tym razem przekazał, że „żadne informacje na temat bieżących spraw nie będą udzielane”.

REKLAMA