
W debacie publicznej funkcjonuje obecnie kilka różnych propozycji podniesienia kwoty wolnej od podatku do poziomu 60 000 zł, przy czym każda z nich zakłada odmienne tempo wdrażania zmian oraz sposób ich finansowania.
Choć rządowa koalicja dąży do realizacji swojej obietnicy wyborczej, własne projekty w tej kwestii przedstawia także opozycja, a Polskie Stronnictwo Ludowe proponuje model stopniowy, rozłożony w czasie aż do 2029 roku. Mimo różnic w założeniach politycznych, mechanizm wyliczenia potencjalnych zysków dla podatników opiera się na stałych zasadach, które pozwalają precyzyjnie ocenić realny wzrost dochodów przy różnych poziomach wynagrodzeń.
Mechanizm ulgi podatkowej a realne zyski finansowe
System opiera się na kwocie zmniejszającej podatek, która przy obecnym progu 30 000 zł wynosi miesięcznie 300 zł. Podniesienie kwoty wolnej do 60 000 zł oznaczałoby podwojenie tej ulgi do 600 zł miesięcznie, co daje maksymalną oszczędność rzędu 300 zł miesięcznie, czyli 3600 zł rocznie. W przypadku osób zarabiających najniższą krajową, wynoszącą obecnie 4806 zł brutto, realny zysk z reformy wyniósłby około 168 zł miesięcznie, ponieważ obecne zobowiązania podatkowe tych pracowników są niższe niż planowana ulga.
Dla osoby zarabiającej 6000 zł brutto zysk zbliżyłby się do maksymalnego pułapu, wynosząc blisko 291 zł miesięcznie. Z kolei podatnicy osiągający dochody na poziomie 8000 zł lub 10 000 zł brutto uzyskaliby pełną korzyść w wysokości 300 zł miesięcznie. Analizy wskazują, że od poziomu wynagrodzenia w wysokości około 7,5 tysiąca złotych brutto każda kolejna złotówka pensji nie wpływa już na wysokość zysku z podniesienia kwoty wolnej, gdyż osiągnięty zostaje limit miesięcznej ulgi podatkowej.
Oznacza to, że osoby o wyższych dochodach otrzymują stałą kwotowo korzyść, podczas gdy realna stopa zwrotu z reformy jest zróżnicowana w zależności od pierwotnego poziomu zarobków podatnika. Wprowadzenie zmian w życie będzie zależało od wybranego przez rząd wariantu legislacyjnego, gdyż propozycje PSL zakładają znacznie wolniejsze tempo wzrostu kwoty wolnej niż projekty rządowe czy inicjatywa Konfederacji.
