
Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0
W końcu nadeszła ta wiekopomna chwila – pierwszy sklep Dino na warszawskim Wilanowie został hucznie otwarty! Zakupy w drugiej lokalizacji polskiej sieci na terenie Warszawy (pierwsza znajduje się na Pradze-Północ) mogą już robić mieszkańcy Miasteczka Wilanów. Ale czy chcą? Wieść o budowie sklepu początkowo spotkała się z protestami części mieszkańców, ale – jak się okazuje – wielu z nich nie ma nic przeciwko. Mało tego – krytykują tych, którzy tak wzbraniali się przed powstaniem polskiego Dino.
„Wiochę robią, a jest pełno (klientów – red. Wp.pl). Chcą, to niech budują, mi to nie przeszkadza” – stwierdził o nowo wybudowanym sklepie Dino przy ul. Sytej na Wilanowie mężczyzna, którego dziennikarze „Wirtualnej Polski” zaczepili w pobliżu nowej lokalizacji sieci.
Dziś sklep został uroczyście otwarty po wielu perypetiach – w tym m.in. protestach części mieszkańców Miasteczka Wilanów, dla których Dino jest „zbyt wiejskim” sklepem, aby znieśli jego obecność w tak bliskim sąsiedztwie. W pobliżu jest też już Lidl i Biedronka, a zatem po co jeszcze polski dyskont?
Lepszej promocji sieć Dino nie mogła sobie wymarzyć – kilka miesięcy temu krytyka części mieszkańców Wilanowa nt. powstającego sklepu przykuła uwagę mediów w całej Polsce. W sieci protesty przeciwko powstaniu „wiejskiego Dino”, czy słynnego „kurnika” w mgnieniu oka stało się memem, a „demonstranci” – pośmiewiskiem. „Wirtualna Polska” przypomina żarty internatów, którzy ironizowali, że Dino na Wilanowie musi mieć postać bardziej „luksusową” – np. z czerwonym dywanem przed wejściem, obsługą w garniturach oraz produkty marek premium zamiast standardowej oferty.
Mieszkańcy Wilanowa narzekają na protestujących przeciwko Dino. „To był jakiś idiotyzm”
Być może jednak opinia kilku głośnych jednostek mieszkających na Wilanowie nie jest reprezentatywna dla całej dzielnicy? Dziennikarze wp.pl zapytali o opinię o nowo otwartym Dino przechodniów, których zaczepili w pobliżu sklepu. Okazuje się, że nie mają nic przeciwko dyskontowi, a na tych, którzy protestowali przeciwko jego powstaniu, nie zostawiają nierzadko suchej nitki.
„Te protesty to był jakiś idiotyzm. Jak komuś się Dino nie podoba, nie musi tu wcale przychodzić” – oceniła mieszkanka okolicy. Inna stwierdziła nawet, że „jest podekscytowana” otwarciem nowego sklepu.
„Tutaj też jest jak wieś. Nie chciałabym obrażać Wilanowa, ale są tu domki wolnostojące. Uważam, że to fantastycznie, bo mieszkańcy będą mieli blisko po zakupy” – stwierdził inny mieszkaniec, zapytany przez reportera wp.pl.
Portal podkreśla jednocześnie, że część rozmówców zachowuje „dystans” wobec nowego sklepu. Niektórzy zadeklarowali, że nie będą robili tam zakupów, a inni… że nie słyszeli o takiej sieci, jak Dino.
Źródło: wp.pl
