
Niemiecka policja w Bremie znalazła się w centrum kontrowersji po ujawnieniu jednej ze wskazówek przekazywanych podczas seminariów dotyczących ochrony przed przemocą seksualną. Funkcjonariusze wymienili jako możliwy sposób odstraszenia napastnika podczas próby gwałtu m.in. celowe wywołanie wymiotów przez ofiarę. Zalecenie to skrytykowały organizacje zajmujące się prawami kobiet, zarzucając policji „przerzucanie odpowiedzialności” za zapobieganie przestępstwom na osoby zagrożone przemocą.
REKLAMA
Według niemieckiej gazety „Kreiszeitung” Centralny Wydział Prewencji Policji w Bremie od lat organizuje seminaria poświęcone rozpoznawaniu zagrożeń i reagowaniu w niebezpiecznych sytuacjach. Szkolenia przeznaczone są między innymi dla pracowników firm, urzędów oraz placówek ochrony zdrowia. Podczas zajęć omawiane są różne sposoby zachowania w sytuacji zagrożenia przemocą, w tym przemocą seksualną.
Odnosząc się do nietypowej metody obrony przed gwałcicielem, rzeczniczka bremeńskiej policji Franka Haedke wyjaśniła, że w sytuacji zagrożenia należy wykorzystywać wszelkie dostępne możliwości obrony, a wywołanie wymiotów może być jednym z rozważanych sposobów odstraszenia sprawcy.
Niemieckie feministki oburzone zaleceniem policji. „Może sugerować, że to ofiara odpowiada za niedopuszczenie do przestępstwa”
Wypowiedź wywołała zdecydowaną reakcję niemieckiej organizacji Terre des Femmes, zajmującej się ochroną praw kobiet. W rozmowie z dziennikiem „Bild” jej przedstawicielka oceniła, że zalecanie wywoływania wymiotów w celu uniknięcia gwałtu jest „niewłaściwe” i może sugerować, że to osoba pokrzywdzona „odpowiada za niedopuszczenie do przestępstwa”. Organizacja zwróciła uwagę, że osoby doświadczające przemocy seksualnej często reagują silnym szokiem lub zamarciem w bezruchu, co uniemożliwia podejmowanie świadomych działań. Jej zdaniem działania profilaktyczne powinny w większym stopniu koncentrować się na zapobieganiu przemocy ze strony potencjalnych sprawców.
REKLAMA
„Oczywiście rozumiemy oburzenie. Zwłaszcza w przypadku tak delikatnego tematu pojedyncza wskazówka, wyrwana z kontekstu, może budzić konsternację” – wyjaśniła Franka Haedke.
Policjantka podkreśliła jednocześnie, że podczas seminariów omawiane są różne możliwości reagowania na zagrożenie, ale nie da się z góry przewidzieć, która z nich okaże się skuteczna. Policja zaznaczyła również, że nikt nie ma obowiązku zachowywać się w określony sposób, a odpowiedzialność za przemoc seksualną zawsze ponosi wyłącznie sprawca.
Źródło: Bild / Kreiszeitung / WELT
REKLAMA
