
Przed sądem w Berlinie zapadł kontrowersyjny wyrok w sprawie obywatela Rumunii, Armanda S., oskarżonego o brutalne przestępstwa wobec młodej kobiety. Jak poinformował portal o2.pl na podstawie ustaleń dziennika „Bild”, mężczyzna przyznał się do gwałtu, przemocy fizycznej oraz zmuszania 19-letniej partnerki do prostytucji. Mimo ciężaru zarzucanych czynów skład orzekający wymierzył mu karę dwóch lat pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania, co pozwoliło oskarżonemu opuścić budynek sądu w charakterze wolnego człowieka.
REKLAMA
Dramat pokrzywdzonej rozpoczął się w 2020 roku, gdy Armand S. namówił swoją ówczesną partnerkę na wyjazd z Rumunii do stolicy Niemiec. Kobieta zdecydowała się na podróż, poszukując środków finansowych na kosztowne leczenie stomatologiczne. Po przybyciu na miejsce mężczyzna odebrał jej dowód osobisty i zmusił do podjęcia pracy w berlińskim domu publicznym, przejmując wszystkie zarabiane przez nią pieniądze.
Ponadto kontrolował jej rozmowy, wymuszał telefonicznie pozyskiwanie kolejnych klientów oraz zastraszał ją ujawnieniem charakteru jej pracy przed matką. Z ustaleń prokuratury wynika, że pokrzywdzona doświadczała ze strony sprawcy regularnego bicia, groźby użycia noża, przemocy seksualnej oraz upokorzeń.
Okoliczności łagodzące i deklaracja opuszczenia kraju
Podczas rozprawy oskarżony potwierdził prawdziwość zarzutów i przyznał, że od samego początku planował czerpanie korzyści majątkowych z prostytucji partnerki. W swoich wyjaśnieniach tłumaczył się jednak lukami w pamięci ze względu na upływ czasu oraz stan nietrzeźwości w trakcie poszczególnych zdarzeń. Z pełną świadomością wykorzystywał przy tym trudne położenie kobiety, która nie znała języka niemieckiego ani lokalnego środowiska.
REKLAMA
Niemiecki wymiar sprawiedliwości uznał, że istnieją przesłanki pozwalające na odstąpienie od wykonania kary bezwzględnego więzienia, na co wpływ miały postawa procesowa oskarżonego oraz złożone deklaracje.
„Wiedziałem, że nikogo tu nie zna, nie mówi po niemiecku i jest ode mnie zależna pod tym względem. Na korzyść oskarżonego sąd uwzględnił jego przyznanie się, wcześniejsze odbywanie kary w Rumunii oraz deklarację, że zamierza opuścić Niemcy” – podaje dziennik „Bild”.
Decyzja berlińskiego sądu spotkała się z licznymi głosami krytyki ze strony opinii publicznej. Zwraca się uwagę na fakt, że pokrzywdzona zeznawała w trudnych warunkach emocjonalnych, podczas gdy sprawca poważnych przestępstw seksualnych uniknął izolacji w zakładzie karnym.
REKLAMA
