Ile wyniosła średnia pensja w Polsce we wrześniu? GUS podał nowe dane o średniej płacy
fot. Pixabay

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że Polacy zarabiają coraz więcej – przynajmniej nominalnie. We wrześniu średnie wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw było na poziomie 6 678,81 zł brutto. To wzrost zarówno w stosunku do miesiąca poprzedniego, ale również do ubiegłego roku. W Polsce rośnie również zatrudnienie – podaje „Super Express”.

Nowe wyliczenie „średniej krajowej” wykazały, że Polacy zarabiają przeciętnie 6687,81 zł brutto, czyli około 4889 zł netto na rękę, jeśli mówimy o zwykłej umowie o pracę. W sierpniu było to 6583,03 zł brutto (ok. 4817 zł netto), więc nastąpił wzrost średniej płacy o 1,6 proc. Wzrost odnotowano także w stosunku do analogicznego okresu w roku ubiegłym. We wrześniu 2021 roku średnie wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło 5841,16 zł brutto (ok. 4200 zł netto). Od września ubiegłego roku do września tego roku płace urosły więc o 14,5 proc.

Płace rosną a w portfelu jakby mniej… Uwzględniając inflację, Polacy nie zyskują, ale tracą

Ale uwaga! Jeśli spojrzymy na te dane w próżni, mogą wyglądać optymistycznie, natomiast uśmiech znika, kiedy uwzględnimy w tych wyliczeniach inflację. A inflacja, jak wiadomo, jest spora. We wrześniu GUS podał, że inflacja w Polsce wyniosła 17,2 proc. Przy 14,5-procentowym wzroście średniej płacy oznacza to, że Polacy nominalnie zarabiają więcej, ale realnie ich wynagrodzenie zmalały, na skutek spadku siły nabywczej pieniądza.

Komentując czwartkowe dane GUS, Sebastian Sajnóg z Polskiego Instytutu Ekonomicznego ocenił, że w nadchodzących miesiącach dynamika wzrostu płac w Polsce będzie niestety zwalniać. A to z kolei oznacza – jeśli inflacja dalej będzie rosła – że w portfelu będziemy mieli realnie coraz mniej pieniądza. To znaczy – pieniądze będą, ale będą mniej warte. Wynagrodzenia będą rosły wolniej niż inflacja. „Sytuacja ta utrzyma się przynajmniej przez pół roku” – ocenił Sajnóg.

Jest też jednak dobra wiadomość. Według analityka, spowolnienie gospodarcza, które już ma miejsce i będzie się nasilało w kolejnych miesiącach, nie będzie miało katastrofalnego wpływu na wzrost bezrobocia. Sajnóg przywołał, jako argument, dane agencji pracy Randstadt, stwierdzając, że „wciąż nieobsadzone były też 149 tys. miejsca pracy”, co stwarza „naturalny bufor przeciwko wzrostowi bezrobocia”.

Udostępnij:

Obserwuj nas w Google News i bądź na bieżąco!

→ Wejdź i naciśnij gwiazdkę