
Były górnik przez blisko dwie dekady walczył w sądzie o podwyższenie mu emerytury i zwrot zaległych świadczeń. Po 18 latach sporu prawnego pan Andrzej wygrał z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych. Okazało się, że przyznana mu emerytura w wysokości zaledwie 1230 złotych została źle wyliczona, w związku z czym emeryt otrzyma o kilkaset złotych więcej (uwzględniając waloryzację).
Pan Andrzej sądził się z ZUS-em od 18 lat. Emerytowany górnik pracował w pierwszych latach kariery w kopalni w Jaworznie, a później przeniósł się na Węgry, gdzie przepracował 25 lat. W 2007 roku zaczął ubiegać się o emeryturę górniczą – wcześniejszą.
W 2012 roku weszły w życie przepisy, zgodnie z którymi pobrane wcześniej świadczenia zmniejszały kapitał emerytalny. W przypadku pana Andrzeja było to aż 125 tys. złotych mniej. ZUS wyliczył na tej podstawie świadczenie w wysokości 1230 złotych brutto.
W 2025 roku pan Andrzej wygrał spór z ZUS w pierwszej instancji. Sąd apelacyjny utrzymał następnie korzystny wyrok dla emeryta, w związku z czym Zakład Ubezpieczeń Społecznych musiał się ugiąć i ponownie przeliczyć emeryturę byłego górnika. Pan Andrzej otrzymał także zaległe świadczenia.
Po uwzględnieniu waloryzacji emerytura pana Andrzeja przekracza obecnie 3 tys. złotych brutto. W ramach zwrotu zaległych świadczeń emeryt otrzymał od ZUS 18 tys. złotych odszkodowania.
„Miałem trochę szczęścia, bo wartość przedmiotu sporu była w moim przypadku na tyle niska, że ZUS nie mógł wnieść kasacji do Sądu Najwyższego. Decyzja była więc prawomocna” – stwierdził pan Andrzej, cytowany przez portal Business Insider.
Nawet 200 tys. poszkodowanych emerytów. Podano roczniki
Według serwisu problem może dotyczyć 200 tys. osób, które przechodziły na wcześniejsze emerytury na początku obecnego tysiąclecia. Wśród najbardziej poszkodowanych Business Insider wymienia mężczyzn urodzonych w latach 1949-1952 i 1954 oraz kobiet z roczników 1949-1959.
Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2024 roku co prawda zniósł szkodliwe przepisy, uznając, że pomniejszenie kapitału emerytalnego narusza konstytucję w zakresie zaufania obywatela do państwa. ZUS jednak, w związku z tym, że orzeczenie nie pojawiło się w Dzienniku Ustaw, nie stosuje go przy wydawaniu decyzji. Zamiast tego emeryci muszą sami wnioskować o ponowne przeliczenie, a z odmową walczyć ewentualnie w sądzie.
Jak donosi serwis – rząd przygotował już projekt ustawy, która ma pozwolić zbiorowo ponownie przeliczyć emerytury poszkodowanych. Nie ma mowy jednak o wypłacie zaległych świadczeń, co mogłoby kosztować budżet państwa od 8 do 9 mld złotych.
Źródło: Business Insider
