
REKLAMA
Starszy posterunkowy Jakub Kulik walczy o życie na oddziale intensywnej terapii w krakowskim szpitalu. To on wraz z kolegą z patrolu Arturem Morańskim podjął bezpośrednią walkę z uzbrojonym w arsenał broni 24-letnim Michałem O. i powstrzymał dalszą rzeź na ulicach miasta. Podczas dramatycznej wymiany ognia funkcjonariusz został trzykrotnie trafiony kulami zamachowca. Przyjaciele z rodzinnego Bielska-Białej, druhowie z OSP oraz dawni towarzysze broni z wojska nie mają wątpliwości: Jakub zachował się jak prawdziwy bohater, choć sam nigdy by się tak nie nazwał.
Bohaterski pościg i dramatyczna walka na jezdni
Dramat rozegrał się w sobotnie popołudnie po ataku na krakowskim Rynku Głównym. Gdy zamachowiec uciekał samochodem, funkcjonariusze starszy posterunkowy Jakub Kulik oraz Artur Morański ruszyli za nim w natychmiastowy pościg. Na jednym ze skrzyżowań policjanci bez wahania wysiedli z radiowozu, by zablokować drogę napastnikowi. Mimo że 24-latek otworzył do nich gęsty ogień, mundurowi podjęli wymianę strzałów.
REKLAMA
W trakcie starcia trzy kule trafiły Jakuba Kulika, który upadł ciężko ranny na jezdnię przy radiowozie. Na ratunek natychmiast ruszyli odważni przechodnie oraz chirurdzy, którzy przypadkowo znaleźli się w pobliżu miejsca wymiany ognia. Lekarze przez wiele godzin prowadzili na bloku operacyjnym batalię o uratowanie życia policjanta. Jak poinformowała dziennikarka Magda Mieśnik na łamach Wirtualnej Polski, stan postrzelonego funkcjonariusza jest obecnie określany jako bardzo ciężki, ale stabilny.
Służbę ma we krwi: spadochroniarz i strażak ochotnik
Służba drugiemu człowiekowi od najmłodszych lat była dla Jakuba Kulika życiowym powołaniem. Pochodzący z Bielska-Białej policjant zanim założył niebieski mundur, służył jako żołnierz w elitarnym 18. Bielskim Batalionie Powietrznodesantowym. Jego droga zaczęła się jednak w remizie strażackiej.
Do straży pożarnej trafił jeszcze jako nastolatek w szkole średniej po szkolnej prelekcji. Zgłosił się do OSP Leszczyny w Bielsku-Białej (związanego także z OSP Olszyny), gdzie najpierw działał w Młodzieżowej Drużynie Pożarniczej, a po ukończeniu 18. roku życia zdał egzaminy na pełnoprawnego ratownika. Brał udział w gaszeniu pożarów, walce z powodzią i usuwaniu wiatrołomów. Gdy 3–4 lata temu wstąpił w szeregi krakowskiej policji, podczas każdej wizyty w rodzinnym domu meldował się w remizie, posiadając aktualne badania i wyjeżdżając do akcji ratowniczych.
REKLAMA
„Zrobiłem, co trzeba”. Koledzy oddają krew dla bohatera
„Zaraził się pasją do straży jako nastolatek. To zwykły chłopak. Chciał pomagać i to robił, na nic nie liczył, na żadne ordery. Jakub wykonał po prostu swoje obowiązki najlepiej, jak umiał. Zawsze taki był. On na pewno nigdy nie powie, że czuje się jak bohater. Powie: zrobiłem, co trzeba” – wspomina w rozmowie z mediami jego kolega z jednostki Krzysztof Cymerman, przypominając, że Kulik organizował m.in. szkolenia dla mieszkańców z zachowania w sytuacjach kryzysowych.
Prezes OSP Leszczyny Władysław Szypuła podkreśla wyjątkowy charakter i opanowanie rannego druha: „To bardzo zdecydowany i doskonale wyszkolony chłopak. Nigdy się nie waha, a drugi strażak zawsze mógł na niego bezgranicznie liczyć. Uśmiech nigdy nie schodził mu z twarzy”. Gdy wiadomość o postrzeleniu dotarła do Bielska-Białej, strażacy z jednostki natychmiast ruszyli oddawać krew dla swojego kolegi. Przyjaciele planują odwiedzić Jakuba w Krakowie, gdy tylko pozwoli na to stan jego zdrowia, wierząc w jego powrót do pełni sił.
