
Public domain
W nocy z soboty na niedzielę mieszkańcy części Lubelszczyzny i Mazowsza usłyszeli potężny huk. Hałas było słychać, gdy na zachodniej Ukrainie trwał zmasowany atak rosyjskich dronów. Szturmowe bezzałogowce uderzyły m.in. w pobliżu polsko-ukraińskiego przejścia granicznego w Dorohusku – w odległości zaledwie ok. 800 metrów od przejścia jeden z nich trafił w ciężarówkę, a kawałek dalej inna maszyna uderzyła w lokomotywę pociągu relacji Kijów-Warszawa. Nocny huk nie miał jednak nic wspólnego z wybuchami. Sytuację wyjaśnił wiceszef MON Cezary Tomczyk.
Do opisywanych wydarzeń doszło w nocy z soboty na niedzielę (12-13 września). Podczas ataku rosyjskich dronów w pobliżu granicy polsko-ukraińskiej mieszkańcy woj. lubelskiego otrzymali alert RCB o „zagrożeniu atakiem powietrznym”. W części województw lubelskiego i mazowieckiego dało się słyszeć także potężnym huk. Wiadomo już, że nie była to eksplozja.
Wiceszef MON Cezary Tomczyk wyjaśnił, że w odpowiedzi na zagrożenie poderwano myśliwce F-16. „Ten huk, który dzisiaj był słyszany na linii Warszawa-Dorohusk, czyli do przejścia granicznego, to były polskie F-16, które przekraczały barierę dźwięku” – wyjaśnił wiceminister obrony narodowej, cytowany przez „Fakt”.
„Zresztą mieszkańcy Podlasia czy Podkarpacia na co dzień już mierzą się nie tylko z alertami RCB, ale też z wyjącymi syrenami. Dowódca operacyjny czuwał całą nocą, by polscy lotnicy byli w powietrzu” – dodał Tomczyk.
Atak na stację benzynową, pociąg i ciężarówkę w pobliżu przejścia granicznego w Dorohusku
Wojna na Ukrainie nie był tak blisko polskich granic od dawna. W nocy z soboty na niedzielę rosyjskie drony wykonały serię uderzeń w odległości zaledwie ok. 0,8-2 km od polsko-ukraińskiego przejścia granicznego w Dorohusku.
„Dziś rano, 2 km od granicy polsko-ukraińskiej, doszło do ataku na stację benzynową lub teren w jej pobliżu oraz na skład pociągu towarowego znajdujący się na bocznicy” – przekazano w rządowym komunikacie w niedzielę rano.
Kilka godzin później odbyło się spotkanie w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa z udziałem premiera Donalda Tuska. Szef rządu zapowiedział, że „najbliższe tygodnie i miesiące będą okresem bardzo wzmożonych akcji ze strony rosyjskiej”.
„Niestety nie możemy wykluczyć, że ta eskalacja będzie dotyczyła także terytorium Polski” – ostrzegł szef rządu.
Źródło: fakt.pl
