fot. Twitter

Wojna dotarła do Rosji? W Biełogradzie, niedaleko granicy z Ukrainą, wybuchł dziś potężny pożar. Płoną silosy dużego magazynu z ropą. Przed potężną eksplozją nad obiektem widziany był wojskowy śmigłowiec szturmowy, prawdopodobnie Mi-24 lub Mi-35. Na nagraniu z miejsca zdarzenia widać, jak ze śmigłowca wystrzeliwane są serie rakiet, po czym następuje wybuch.

Paradoksalnie nie jest jednak oczywiste, kto stoi za atakiem. Wiaczesław Gładkow – gubernator obwodu, w którym znajduje się miasto Biełograd – oskarża o atak stronę ukraińską. Strona ukraińska nie potwierdza natomiast swojego udziału w ataku, o czym pisze dziennik „Ukraińska Prawda”. Z kolei dziennikarze niemieckiego „Bilda” spekulują, iż mogła to być rosyjska prowokacja – tzw. „fałszywa flaga”. Nie wiadomo jednak, co Rosjanie mieliby przez to osiągnąć, skoro wojna już trwa i wydaje się nie być konieczne szukanie kolejnych pretekstów.

„Do pożaru magazynu ropy naftowej doszło w piątek nad ranem” – informuje Wiaczesław Gładkow, szef obwodu biełgoradzkiego cytowany przez Ukrinform. „Wszystkie służby ratunkowe udały się na miejsce zdarzenia. Podejmowane są działania mające na celu ugaszenie pożaru” – powiedział.

Gładkow – według Reuters – miał stwierdzić, że atak został dokonany przez dwa śmigłowce ukraińskiej armii. Kształty śmigłowca przypominają jednak bliźniacze konstrukcje Mi-24 lub Mi-35, z których co najmniej jeden z tych modeli jest na wyposażeniu zarówno ukraińskiej, jak i rosyjskiej armii.

Według gubernatora, rannych zostało 2 członków załogi magazynu. Z wersją Gładkowa wymija się jednak stanowisko Rosnieftu, który jest właścicielem magazynu. Rosnieft oświadczył, że żaden z pracowników nie został ranny. Mieszkańcy okolicznych domów i osiedli zostali ewakuowani.

„Bild”: To mogła być prowokacja

Niemiecki dziennik zwraca uwagę, iż sztab generalny ukraińskich sił zbrojny niejako odcina się od ataku. Przynajmniej na ten moment. Dowództwo ukraińskie podało, iż nie ma żadnych informacji, że za atakiem stoją siły ukraińskie. Sugeruje ponadto, że ataki mogły być rosyjską „fałszywą flagą”, która miałaby rzekomo uzasadniać kolejne brutalne naloty nad Ukrainą.

To nie jedyny incydent w Biełgogradzie w ostatnim czasie. 29 marca wybuchł tam skład amunicji. Czterech rosyjskich żołnierzy zostało rannych.

Obserwuj nas w Google News i bądź na bieżąco!

→ Wejdź i naciśnij gwiazdkę