
Po ponad miesiącu od tragicznej śmierci posła Łukasza Litewki o wypadku, w którym zginął 36-latek, wiadomo coraz więcej. Ustalono m.in., co dokładnie doprowadziło do zgonu Litewki, oraz czy poseł trzymał w ręku telefon, gdy doszło do wypadku. Wiadomo także, po jakim czasie zawiadomiono służby i dlaczego nie zrobił tego 57-letni kierowca pojazdu, który uderzył w rower polityka. Dlaczego śledczy uważają zeznania podejrzanego za mało wiarygodne? Więcej w artykule.
REKLAMA
Do zdarzenia doszło 23 kwietnia 2026 roku, kiedy poseł Lewicy Łukasz Litewka wybrał się na przejażdżkę rowerową w swoich okolicach. Mieszkaniec Sosnowca został potrącony przez samochód marki Mitsubishi Colt na ul. Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej.
Zgłoszenie dotyczące wypadku odnotowano o godz. 13:17. Do tej pory nie było wiadomo, jak długo trwała zwłoka pomiędzy uderzeniem pojazdu w rower Łukasza Litewki a wykonaniem połączenia pod numer alarmowy. Wypadek zgłosił jeden ze świadków – kierowców, którzy przejeżdżali tą samą drogą chwilę później. Z dotychczasowych ustaleń wiemy, że pomoc wezwano w ciągu ok. 3 minut.
Potwierdzają to bilingi telefoniczne posła, według których prowadził on rozmowę między godziną 13:07 a 13:14 w dniu wypadku. Do zdarzenia doszło więc podczas rozmowy telefonicznej, która – jak potwierdziła osoba będąca wówczas po drugiej stronie słuchawki – została nagle przerwana.
REKLAMA
Dlaczego kierowca Colta nie zawiadomił służb? Podczas przesłuchań tłumaczył, że był za bardzo roztrzęsiony, aby zadzwonić pod 112. Nie był w stanie – jak twierdził – wybrać numeru. Tę wersję potwierdzają relacje świadków, którzy zeznali, że 57-latek rzeczywiście był bardzo zdenerwowany – bał się, że zabił człowieka.
Tuż przed wypadkiem Łukasz Litewka rozmawiał przez telefon. Czy trzymał go w ręku?
Wnioski po sprawdzeniu bilingów kazały postawić śledczym kolejne pytanie: czy tuż przed wypadkiem poseł trzymał kierownicę obiema rękami? Jeżeli – jak wiemy – do końca prowadził rozmowę telefoniczną, mógł w jednej dłoni trzymać urządzenie, a tylko jedną dłonią kontrolować tor jazdy jednośladu. Nagranie z monitoringu potwierdziło jednak, że polityk przez cały czas nie odrywał dłoni od kierownicy, a rozmowę prowadził za pomocą słuchawki umieszczonej w uchu. Śledczy nie doszukali się także żadnych nieprawidłowości w związku z poruszaniem się Litewki na rowerze – jechał przepisowo, zwracając uwagę na odstępy i dbając o bezpieczeństwo.
To 57-latek nagle zjechał z drogi i uderzył w rowerzystę. Dlaczego? Z pierwszych doniesień medialnych na podstawie wstępnych przesłuchań mężczyzny wiemy, że twierdził, że stracił przytomność. Była to jednak tylko jedna z kilku wersji, jakie podejrzany przedstawił śledczym – mówił także, że był rozkojarzony, a potem, że w ogóle nie pamięta zdarzenia. „Wyjaśnienia, które ten pan złożył, budzą nasze wątpliwości” – podkreślił prok. Bartosz Kilian, cytowany przez „se.pl”.
REKLAMA
W mediach mówi się nieoficjalnie, że to linia obrony 57-latka, który został oskarżony o nieumyślne spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Za ten czyn mężczyźnie grozi do 8 lat więzienia.
Teorie spiskowe wokół śmierci Łukasza Litewki. „Ktoś zabił człowieka, który dla innych oddawał całego siebie”
Ale nie wszyscy tak uważają. W sieci powstają liczące po kilkadziesiąt tysięcy osób grupy, których członkowie domagają się rzetelnego wyjaśnienia sprawy śmierci posła Litewki. Popularne są także teorie spiskowe, wedle których poseł Lewicy… został zamordowany. Ich rozprzestrzenianiu sprzyja zainteresowanie tematem znanych osób. Wprost o „zabiciu” Litewki mówiła m.in. piosenkarka Dorota Rabczewska „Doda”, która jakiś czas temu wyznaczyła nawet nagrodę pieniężną za ustalenie tożsamości 57-letniego kierowcy. „Ktoś zabił człowieka, który dla innych oddawał całego siebie” – mówiła artystka, cytowana przez „se.pl”.
Nie ma jednak żadnych oficjalnych ustaleń, które uprawdopodabniałyby, że spowodowanie wypadku z udziałem posła było działaniem celowym. „Bardzo proszę więc o zaniechanie jakichkolwiek prób identyfikacji tego mężczyzny, nawiązywania z nim kontaktu, dokonywania samosądu lub osądzania na własną rękę. Zwracam się nawet do samej pani Doroty Rabczewskiej: niech pozwoli nam działać i nie podejmuje żadnych inicjatyw na własną rękę” – apelował kilka tygodni temu prok. Kilian.
REKLAMA
Łukasz Litewka zmarł nieco ponad godzinę po wypadku – o godz. 14:25. Przyczyną śmierci była utrata krwi w wyniku przecięcia głównych arterii w nogach posła. Polityk został pochowany 29 kwietnia na cmentarzu w Sosnowcu.
Źródło: se.pl
