
Jeden z liderów Konfederacji, poseł Sławomir Mentzen, poinformował o otrzymaniu oficjalnego pisma z prokuratury, na mocy którego umorzone zostało śledztwo w sprawie urzędniczki podejrzanej o nielegalne przeglądanie jego danych osobowych w państwowych rejestrach.
Sprawa swój początek miała w działaniach Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która w marcu 2025 roku wykryła, że Marzena O. – pracownica Urzędu Miejskiego w Aleksandrowie Łódzkim – dokonała nieautoryzowanego wglądu do bazy PESEL oraz Rejestru Dowodów Osobistych (RDO). Według ustaleń ABW do naruszenia procedur doszło 27 marca 2025 roku. Chociaż podstawowe informacje o parlamentarzyście są jawne, to urzędniczka zyskała dostęp do pełnych danych z jego dowodu osobistego. Pomimo wcześniejszego postawienia kobiecie zarzutów prokuratura podjęła decyzję o umorzeniu postępowania z powodu niewykrycia sprawców, co wywołało krytyczną reakcję posła w mediach społecznościowych:
„Nigdy bym się o tym nie dowiedział, gdyby nie ABW, które urzędniczkę namierzyło. Według ABW 27 marca 2025 r. Marzena O. zatrudniona w Urzędzie Miejskim w Aleksandrowie Łódzkim nielegalnie przeglądała moje dane z rejestru PESEL i RDO. O ile imiona moich rodziców czy mój numer PESEL są dostępne publicznie, o tyle wszystkie dane z mojego dowodu osobistego już nie. Po co to było urzędniczce? Ciekawość lub chciała wziąć na mnie kredyt, nie wiem”
Postulaty zmian systemowych i krytyka instytucji państwowych
Umorzenie postępowania wywołało szeroki sprzeciw parlamentarzysty wobec standardów ochrony informacji niejawnych w strukturach administracji publicznej, a mecenas Bartosz Lewandowski ocenił wprost, że państwo w tym obszarze nie funkcjonuje. Poseł Konfederacji porównał rygorystyczne podejście państwa do sektora prywatnego, gdzie za drobne uchybienia proceduralne nakładane są wysokie mandaty, z bezkarnością i niedbalstwem urzędników operujących na bazach danych milionów Polaków.
„To jest państwo z gówna i patyków, z przemoczonego kartonu. Urzędnicy łamią prawo, popełniają przestępstwa, a potem się tłumaczą, że to nie oni, że oni tylko mają w dupie bezpieczeństwo danych Polaków, co jest dla prokuratury zupełnie zrozumiałą okolicznością prowadzącą do umorzenia śledztwa. Widocznie w prokuraturze też mają w dupie dane osobowe Polaków. W końcu z prokuratury wycieka do media tyle materiałów, że każdy tam rozumie, że nikt normalny w tym państwie żadną tajemnicą się nie przejmuje” – napisał.
